Necromancer

autor JJ dnia 18 września 2009

Gwoli wytłumaczenia. Napisałem kiedyś (całkiem niedawno) takie oto coś. Jest to część mojej próby zrozumienia motywacji i działań pewnego rodzaju typu człowieka. Pisząc miałem na myśli konkretną osobę – kogoś kto jest najbliżej klinicznego przypadku nekrofilii (w rozumieniu NIESEKSUALNYM – żeby to było absolutnie jasne) spośród ludzi których w życiu poznałem…

Wiem, że potocznie nekrofilia kojarzy się  z aktualnością seksualną, jednak jest to…. właśnie tylko tyle: potoczna definicja, która dotyczy tylko niewielkiego wycinka, bardzo głębokiego zagadnienia.

Nadawanie nekrofilli zabarwienia tylko i wyłącznie erotycznego, to trochę tak jakby pojęcie „sadyzm” łączyć tylko i wyłącznie z praktykami BDSM. Oczywiście byłby to tylko bardzo niewielki wycinek bardzo obszernego i kompleksowego mechanizmu, którego pierwiastkiem jest specyficzyny rodzaj aktywności seksualnej. Wiemy, że pojęcie „zachowania sadystyczne”, nie ogranicza się do czysto seksualnych – a nawet więcej: czysto seksualna aktywność stanowi niewielką ich część. Nauczyciel wyżywający się na dziecku, jedno dziecko wyżywające się na drugim, mąż na żonie, pracodawca na pracowniku etc. Tutaj nie mamy problemu z przyjęciem tzw definicji szerokiej, natomiast w wypadku nekrofilii już tak. Powód? Wg mnie głęboko zakorzeniona definicja potoczna, czy inaczej „wąska”.

Ale wracając do tematu. Postaram się jasno określić, co przez nekrofilię rozumiem, w jaki sposób się objawia i jak możemy te objawy rozpoznawać. Podam też  parę przykładów słynnych nekrofilii w historii, włącznie z urywkami ich portretów psychologicznych autorstwa prof. Ericha Fromma.

Tak więc do rzeczy.

Necromancer – na bazie portretu psychologicznego H. Himmlera i A. Hitlera….

Pisze Erich Fromm w „Anatomii Ludzkiej Destrukcyjności”:

„(…) Żyją wśród nas tysiące Himmlerów. Myśląc w kategoriach społecznych, trzeba zdawać sobie sprawę, że w normalnym życiu mogą czynić jedynie pomniejsze szkody, chociaż nie wolno nie doceniać rzeszy ludzi, którym wyrządzili krzywdę i których uczynili nieszczęśliwymi(…)”

Są wśród nas…. Praktycznie każdy ma co najmniej jednego w pobliżu…. często za blisko, na tyle, że zatracamy krytycyzm…

Częściej jest mężczyzną niż kobietą, jednak znajdziemy necromancerów obu płci – po prostu rzadziej są kobietami…..

Jaki jest?

Jest kilka cech które występują niemal zawsze i kilka które mogą ale nie muszą….
Jest silnie narcystyczny…..

Przekonany o swojej specjalności, wyjątkowości. Zawsze ma rację – niezależnie od tego co mówią inni. Jeśli przyznaje się do błędu (dzieje się to bardzo rzadko) to jedynie wtedy, kiedy jest to absolutnie koniecznie dla zachowania status quo… Czyli po prostu wtedy, kiedy jest mu to na rękę (mąż na odczepnego przyznaje żonie, że ma problem, którym musi się zając. Często dotyczy to jakiejś błahostki. Robi to po to, żeby dała mu święty spokój i uspokoić sytuację, a nie dlatego, że uważa, iż w jakimkolwiek stopniu jest z nim coś nie tak).

(z biografii Hitlera: z pozostałych cech charakterologicznych wymienię jeszcze trzy, blisko powiązane ze sobą: jego narcyzm, jego odsunięcie się od świata oraz jego brak uczuć: miłości ciepła, współczucia (…)”. Hitler „(…)wykazuje wszystkie typowe symptomy skrajnie narcystycznej osoby: zainteresowany jest jedynie samym sobą, s w o i m i pragnieniami, s w o i m i myślami, s w o i m i życzeniami; bez końca potrafi rozmawiać o s w o i c h ideach, s w o j e j przeszłości, s w o i c h planach; świat jest realny tylko na tyle na ile możestać się przedmiotem jego intryg i pragnień. Inni ludzie są ważni jedynie w takim stopniu, w jakim mogą mu posłużyć; zawsze wie wszystko lepiej od innych(…)”.

I dalej….

(…) Z narcyzmem powiązany jest skrajny brak zainteresowania czymkolwiek i kimkolwiek, wyjąwszy to , co miało mu bezpośrednio służyć, oraz chłodny dystans jaki zachowywał w stosunkach ze wszstykimi ludźmi”

tyle o narcyźmie Hitlera profesor Erich Fromm

Jest egoistyczny.
Nie interesuje go nic poza nim samym i na świat patrzy tylko i wyłącznie przez pryzmat własnej osoby i swoich potrzeb. W tym co mówi większość dotyczy jego samego i jego problemów. Znaczenie innych ludzi jest jedynie funkcją jego własnych potrzeb. Wynika to z całkowitego skupienia na własnej osobie. Z tego też względu, możliwe jest wzbudzenie w nim uczuć jedynie wtedy kiedy ujrzy jakie przełożenie dana sytuacja ma to na jego własne uczucia. Necromancera nie interesuje to co dzieje się z otoczeniem, jeżeli nie wynika z tego nic dla niego samego. Reagował będzie tylko wtedy, kiedy wystąpi sytuacja zagrażająca jemu samemu, albo zostanie do tego zmuszony (np. nie można zostawić partnera całkowicie samemu sobie w sytuacji kiedy ludzie z zewnątrz patrzą i mogą sobie pomyśleć, że nie jest przykładnym obywatelem), głównie przez potencjalnie negatywną ocenę z zewnątrz.
W przypadku necromancera często mamy do czynienia  z zachowaniami graniczącymi z hipochondrią. Kiedy pojawia się wokół jakaś choroba – zaczyna się natychmiast martwić o swoje zdrowie. Charakterystyczne jest to, że raczej tylko o swoje. Może unikać narażania siebie na pewne (często urojone ryzyko) natomiast nie ma problemu z tym, że np. jego dziecko, matka, partner są na nie narażeni. Będzie się martwił zdrowiem innych tylko w takim stopniu, w jakim choroba innych będzie stanowiła zagrożenie dla jego własnego zdrowia (zarażenie).

Pomimo często „przykrywających” jego prawdziwy charakter, pozornych cech osobowości (spokój, wręcz melancholia), jest głęboko sadystyczny….
Nie potrafi w ludziach wzbudzać prawdziwych uczuć, więc metodą utrzymywania związków jest kontrola nad drugą osobą. Z tego względu będzie poszukiwał jednostek słabych psychicznie i podatnych na wpływ. Często młdoszych, z gorszych warstw społecznych, o masochoistycznym rysie charakteru.
„Dla charakteru sadystycznego wszystko co żyje musi być poddane kontroli; istoty żywe zmieniają się w rzeczy (..) przedmioty kontroli”.
Paradoksalnie często metodą jaką obiera necromancer jest wzbudzanie litości… Czy chcecie w to wierzyć, czy nie Himmler wzbudzał sympatię, głównie z powodu tego, że w niektórych wzbudzał litość, szczególnie tych bliskich.
Pamiętajmy też, że sadyzm jest częścią syndromu sado-masochistycznego i zawsze występuje w parze z masochizmem. Zgodnie z logiką syndromów)
W tym przypadku oznacza to uleganie wpływowi i poddawanie się jednosktom silniejszym pod jakimś względem…

Idźmy dalej….

W związkach intymnych jest chorobliwie zazdrosny.
Ta cecha wynika z powyższych – syndromu sado-masochistycznego i niemożliwości wzbudzania i odczuwania prawdziwych emocji. Jedynym sposobem relacji jest „posiadanie” i „kontrolowanie”. Z tej też przyczyny necromancer musi kontrolować swojego partnera, wtedy tylko czuje że jest „kochany”. Mogąc kontrolować każdy jego ruch, znać każdy zakamarek, trzymać szczelnie na smyczy. Będzie osobę „kochaną” izolował i zamykał w swojej „twierdzy” – oczywiście dla jej dobra. Sprawdzał pocztę, grzebał w telefonie, śledził, obserwował…. Każda jej próba wydostania się, każdy przejaw osobistej inicjatywy, próby spełniania się, są przez necromancera elminowane. Za pomocą takich środków jakie są w danym momencie konieczne – czyli sprawią, że ofiara… przepraszam: „osoba kochana, wycora się ze swojej inicjatywy i powróci w ramiona necromancera. Czyli do stanu homeostazy. Osiąga to najczęściej…..

I z portretu Hitlera, w związku z jego romansem z Gelą Raubal: „Traktował ją niczym więźnia, był skrajnie zazdrosny, sam zresztą wówczas zaczął żywo flirtować z Ewą Braun(…)”


…stosując szantaż emocjonalny

Bowiem jego jedyną metodą na zatrzymanie drugiej osoby jest zwykły podstęp i szantaż emocjonalny (o tym napiszę szerzej jeśli poczuję wenę:)) – myślę, że każdy z nas ma do czynienia z tym zjawiskiem na większą lub mniejszą skalę. Ci którzy obcują z necromancerem spędzają życie w przytłaczającym poczuciu winy, które nadchodzi z dwóch stron równocześnie a/ to spowodowane „cierpieniem” jakie wzbudza w necromancerze nasze zachowanie [ ukrycie czegoś, zrobienie czegoś w kierunku prawdziwego własnego rozwoju, a nawet seksowne ubranie się – tutaj necromancer cierpi z powodu tego „że inni się na nią/niego gapią”] b/ poczucie winy spowodowane tym, że poddajemy się raz za razem, zaprzeczając sobie i za każdym razem oddając cząstkę siebie. Każdy człowiek w głębi wie, kiedy występuje przeciwko sobie, kiedy rezygnuje z własnych planów, żeby uspokoić sytuację”. Kiedy rozmienia się na drobne, po to, żeby uratować „uczucie” które nigdy nie istniało.

Necromancer jest nudny i „nieżywy”, nie spontaniczny….
…. Obcując z taką osobą, nawet przygodnie, czujemy jak każde jego słowo, każdy ruch i gest, pochłaniają kawałek nas. Od takich osób wręcz wieje nudą. I nie chodzi o to, że się „nudzą”, czy też  czasami jest z nimi nudno, ale że są nudni jako osoby z głębi swej istoty. Kiedy jesteśmy zmuszeni z nimi obcować bardzo szybko wypieramy ich ze swojej pamięci – po prostu nasza świadomość buntuje się przed choćby zachowaniem ich obrazu i wyrzuca ich jak produkt przemiany materii….. Kiedyś miałem taki ciekawy przypadek. Poznawszy taką osobę, widziawszy ją kilkadziesiąt razy – nazwijmy go X – nie mogłem zapamiętać jak wygląda…. Spytałem kolegi, który też X poznał i kilkakrotnie spotkał, „czy to X przechodził przed chwilą z tą dziewczyną pod rękę? Na co kolega odpowiedział „dziwne, wydawało mi się że ona szła sama”. Powtórzyłem ten eksperyment z innym znajomym – siedzieliśmy kiedyś (ja i kolega) z X i jego kobietą i rozmawialiśmy o czymś. X się może dwa razy półgębkiem odezwał. Po jakimś czasie kiedy nawiązałem do tej rozmowy, kolega ten, spytany, czy pamięta człowieka który siedział wtedy przy stole z nami (dokładnie naprzeciwko niego) zaczął ze mną argumentować „przecież tam nikogo poza tą kobietą nie było”. Jest to niezwykle rzadki i skrajny przypadek tego zjawiska. Niezależnie 3 osoby które tą samą osobę widziały, które z nią pobieżnie zamieniły kilka słów, kompletnie zapomniały nie tylko – w jednym przypadku – jak wygląda (jak wyglądal nie widział nikt!), ale że w ogóle była w tym miejscu, czy istniała.
„(…) obawia się wszystkiego, co nie jest pewne i przewidywalne, co może zaskoczyć niespodzianką, która zmusi go do spontanicznej i oryginalnej reakcji. Z tego powodu boi się życia. Życie przeraża go własnie dla tego, że z samej definicji jest nieprzewidywalne i niepewne(…)charakter sadystyczny może „kochać” jedynie wówczas, gdy kontroluje, tzn. kiedy ma władzę nad obiektem swej „miłości”. Charakter sadystyczny jest z reguły ksenofobiczny i neofobiczny – każdy, ktor jest obcy oznacza coś nowego, a nowe wzbudza strach, podejrzliwość i niechęć, onieważ wymaga spontanicznej, żywej i niezrutynizowanej reakcji(…)”.
Paradoksalnie jego martwota i brak spontaniczności reakcji często poczytywane są za wyraz rozsądku i odpowiedzialności. Tu znowu przykład z biografii Himmlera „(..)wychwalaliby go jako miłego ojca i męża, który jako przewodniczący komitetu parafialnego zawsze pozostanie przykładem i inspiracją dla innych”.

Z portretu Hitlera: „(…)Kolejną z nekrofilitycznych cech Hitlera była n u d a. Jego kowersacje przy stole stanowią najbardziej drastyczną manifestację tej formy braku życia(…)”. (Erich Fromm „Anatomia Ludzkiej Destrukcyjności, 1973)

(…)niektórzy członkowie towarzystwa, mimo wyraźnych wysiłków, aby się opanować , nie potrafili stłumić ziewania. Lecz towarzystkie spotkanie ciągnęło się w tej samej monotonnej, męczącej pustce jeszcze przez godzinę lub dwie, dopóki na koniec Ewa Braun nie porozmawiała z Hitlerem który p o z w a l a ł (tu odsyłam do sadyzmu i traktowania ludzi jak własność) iść na górę(…)” (A. Speer, 1970)

Co jeszcze wynika z biografii Heinricha Himmlera?

Necromancer ma szcerą awersję do pakowania się w sytuacje choćby z daleka pachnące niebezpieczeńśtwem i przygodą, co przez wiele matek poczytywane jest za kolejny objaw odpowiedzialności i spokoju, a w istocie powodowane jest tym, że necromancer jest……

……tchórzliwy (można to zauważyć niemalże w każdym działaniu H. Himmlera)
…i w obliczu prawdziwego lub urojonego zagrożenia natychmiast podwija ogon, jednak w sprzyjających okolicznościach (kiedy wie że nic mu nie grozi) – potrafi sprawić wrażenie pełnego tupetu. Jak to było w wypadku Heinricha Himmlera „gdy tylko rozwiały się obawy przed wysłaniem go na font Heinrich nabrał tupetu. Ośmielił się palić papierosy (..) i osądzał sytuację polityczną, komentując doniesienia o rezygnacji Ludendorffa słowami „to mnie nie zadowala”. Boi się osób silnych i eliminuje ich ze swojego otoczenia. Tylko wtedy czuje że panuje całkowicie nad swoją ofiarą.. czyli inaczej: „osobą kochaną”.

Tym co często nam umyka, na pierwszy rzut oka to fakt, że jest……

…..pełen obrzydzenia wobec ludzi, nawet tych bliskich.
Siedząc z kobietą, dzieckiem, znajomym – necromancer wygina się wręcz w pałąk, po to żeby nie zbliżyć się za bardzo do „obiektu”. Dla osoby niewprawnej może to być na pierwszy rzut oka niezauważalne, jednak wprawne oko wychwyci taki niuans natychmiast. Wygląda to wręcz komicznie. Często obserwując necromancera siedzącego w towarzystwie, ze swoją kobietą, stwierdzamy, że on przyszedł sam a ona z kimś innym, z którym własnie rozmawia. Necromancer bowiem – zupełnie nieświadomie – odsuwa się od niej tak daleko, że wyglądają jakby byli osobno. To samo można zaobserwować kiedy taka para idzie razem – nawet za rękę (co jest wymuszone jak najbardziej i stanowi zwykle „akt własności”). Necromancer będzie odciągał biodra tak daleko jak tylko to możliwe, co w pewnym momencie zaczyna wyglądać wręcz komicznie.

Jednocześnie zaś wykazuje cechę, która często w przypadku np. Himmlera była poczytywana za „uprzejmość”…. Jest to spowodowane tym, że necromancer stara się być lubiany i popularny.
„Oczywiście , nawet sadysta taki jak Himmler może mieć pewne pozytywne, ludzkie cechy charakteru, jak uprzejmość względem niektórych ludzi w określonych sytuacjach(…)”.

Napisałem o tym z kilku powodów.

Pierwszy jest taki, że rzadko uświadamiamy sobie, iż ludzie tacy są wśród nas i mają się dobrze, często aż za dobrze.

Po drugie – bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji – zauważamy, że coś jest nie tak tu i ówdzie, ale najczęściej dajemy się zwieść pozorom. Kiedy przychodzi moment refleksji – a uwierzcie mi, w końcu zawsze przychodzi – często jest już bardzo późno.

W takiej sytuacji nie ma wygranych. Jeśli chodzi o takie osoby – nie ma dla nich ratunku. Jak pisałem – najczęściej są to osoby płci męskiej:) tak to dziwnie natura nam ułożyła – tego typu cechy można dość sprytnie maskować, w dodatku niektóre z nich bardzo łatwo pomylić z tymi dobrymi (nudę ze spokojem np., zazdrość z miłością, kontrolę z dbałością etc etc). Pamiętajmy jednak o tym, że decydując się na życie z taką osobą, wychowując z nią dzieci – zarówno my jak i i one przesiąkamy tym co taka sytuacja ze sobą niesie. W pewnym momencie zmiany spowodowane dotykaniem oka ciemności, dochodzą do punktu nieodwracalności.

Co wtedy? Wtedy sami jesteśmy martwi – tylko tak to można nazwać. Rolą ludzi o których piszę, jest zamienianie tego co żywe w martwe. Trudno jest zapewne wyczuć moment kiedy umieramy, szczgólnie w sytuacji, gdy trucizna jest przesączana w nasze żyły stopniowo i powolutku.

Pamiętajmy też o tym, że za każdym razem, kiedy „sprzedamy” kawałek własnej duszy, w imię fałszywie pojętego dobra, i poddamy się woli necromancera, wzrośnie nasz stopień obrzydzenia własną osobą, tym samym przybliżając nas do jądra ciemności. Ciemna woda jest wyżej niż była kiedykolwiek i ciągle nabiera…… im głębiej się w nią zanurzamy tym trudniej nam wyjść

Kerel

PS. chciałem wyraźnie zaznaczyć, iż część z tych cech, w jakimś – najczęściej bardzo śladowym – stopniu występuje w każdym człowieku. Różnica jest taka, że u necromancera, dominują one w jego charakterze, podczas gdy u osoby zdrowej są tylko małą cząstką.

PS. 2. Uwagi dodatkowe:

Kolejną z cech przejawianych przez nekrofila jest wyraz twarzy: „(…) Twarz Hitlera wyglądala, jakby ciągle węszył (…), bez przerwy czuł wstrętny odór, widać to wyraźnie na wielu fotografiach(…)”

I jeszcze jedna ważna cecha: krzywe uśmieszki

(…) Nie śmiał się ze swobodą, ale zawsze był to roadzj uśmieszku (…)”

(E. Fromm, 1973)

PS. 3. Poznałem w życiu dwóch niemal czystych nekrofili. Z jednym nie wiem co się stało ( na jego węszenie, nudne rozmowy i krzywe uśmieszki narażony byłem na studiach), drugi ma się dobrze i jest tzw. „głową rodziny”, wychowując kolejne pokolenie „wąchaczy”:) Przy obcowaniu z takim człowiekiem zawsze przechodzą wręcz ciarki, rozmowy zawsze i nieodmiennie są piekielnie nudne, ciągle wykrzywia twarz, nie patrzy w oczy tylko gdzieś obok (jednak to jest oczywiście do opanowania – niektóre osoby o cechach nekroflilitycznych świadome tego, będą zmuszać się do patrzenia w oczy).

Jak to możliwe że ludzie o tak podłym charakterze, przemykają przez życie często niezauważeni?

Wg mnie najwiękse błędy i nieporozumienia w diagnozowaniu tego charakteru, wynikają z upowszechnionej tzw. „wąskiej definicji”, sexualnej nekrofilii. Nic bardziej błędnego – są również jej formy całkowicie nieseksualne, często też występujące w niewielkim nasileniu, lub praktycznie wypychane. W wypadku formy reaktywnej nekrofilii często wystepuje tzw. przesadna dbałość o czystość i obrzydzenie brudem, czasami nawet za zwykłym wegetarianizmem może się kryć motywacja nekrofilityczna (jako forma reaktywna obrzydzenia zabijaniem). Oczywiście bardzo rzadko tak jest i nie oskarżajmy każdego wegetarianina o charakter nekrofilityczny:)

No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez wtyczkę Yet Another Related Posts.

Skomentuj:

Następny wpis