Od jakiegoś czasu – po odkryciu na własny użytek kłamstw jakich dopuszcza tzw. elita władzy – zacząłem poświęcać więcej uwagi temu co się naprawdę dzieje na świecie. W końcu po raz pierwszy wydało mi się, że umiem ułożyć w wspójną całość całe sekwencje decyzji polityczno-ekonomicznych, które wczesniej wydawaly mi sie kompletnie bez sensu. Po kilku miesiącach analizy teraźniejszości, zabrałem się za wiwisekcje historii. Natychmiast okazało się, że całe sekwencje decyzji politycznych, okazało się jedynymi mozliwymi z punktu widzenia logiki systemu kapitalistycznego. W tym wszystkim bardzo interesujące jest to w jaki sposób media pokazują to co się działo i dzieje i ja to się ma do rzeczywistości.
Monopolizacja mediów to problem dużo poważniejszy niż się może wydawać i nie bez znaczenia jest to, że większość społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z tego zagrożenia. Jesteśmy do tego stopnia omamieni i zahipnotyzowani wolnością jaką rzekomo osiągnęliśmy po obaleniu wielkich totalitaryzmów XX wieku, że nie zauważamy tego, że pod nosem rośnie nam nowy, o wiele bardziej niebezpieczny od tych z przeszłości właśnie dlatego, że pozostaje niewidoczny.
Jeśli chodzi o media…..
Kontrola nad informacją – czyli tzw. propaganda
Dzisiaj mamy do czynienia z prawdziwym holocaustem informacyjnym – w samych tylko USA w latach 70-tych było ponad 50 dużych korporacji medialnych, dzisiaj 6 kolosów kontroluje przepływ wiadomości na całym świecie. W ich zarządach zasiadają, przechodzący od jednej korporacji do drugiej, bossowie wielkiego przemysłu. Nie dziwi więc, że informacje podawane przez mainstreamowe media są do tego stopnia zuniformizowane i jednostronne, a programy publicystyczne przypominają treścią kroniki filmowe z czasów komuny. W Wielkiej Brytanii sytuacja może okazać się jeszcze gorsza, z powodu nadciągającego (jeśli nie uda się tego jakoś zablokować w sądzie) wchłonięcia BSkyB przez imperium medialne Ruperta Murdocha, by w ten sposób uczynić z tego rzutkiego biznesmana właściciela powyżej 50% mediów w UK. BSkyB takover
Jednym ze sposobów na kontrolowanie tego co ludzie mają w głowie jest zafałszowanie a w najlepszym razie zrelatywizowanie zapisu historycznego poprzez a/ wymazanie lub/i zniekształecenie b/ wprowadzenie przefałszowanej (w najlepszym razie tendencyjnej) jego wersji.
Relatywizacja i fałszowanie rzeczywistości
Następnym krokiem w kierunku uwiarygodnienia historii jest działanie dwutorowe polegające na a/ eliminowaniu oryginalnych dokumentów b/uwiarygadnianiu i monopolizowaniu historii przy użyciu mediów(propaganda) c/deprecjonowaniu i eliminowaniu z dyskursu publicznego ludzi, którzy myślą inaczej. Podobnie do relatywizacji historycznej, doskonale działa relatywizacja teraźniejszości i przyszłości. Podobnie jak w wypadku zapisu historycznego – dostajemy przekżywioną, zmonopolizowaną wersję bieżących wydarzeń i tego co jest przewidywane w przyszłości. Przy czym to, że prognozy te są z zasady błędne nie ma wielkiego znaczenia – ludzie mają zbyt krótką pamięć, żeby połączyć to co się dzieje dzisiaj z tym co ktoś powiedział wczoraj. Ktoś kiedyś policzył, że specjaliści od prognoz ekonomicznych mylą się w niemal w ponad 80% przypadków, jednak każdą następną prognozę, wypowiadają z takim samym namaszczeniem i wiarą w słuszność sprawy. Kluczowe dla tego typu zabiegów jest stosowanie repetycji (powtarzanie czegoś w nieskończoność, aż ludzie uwierzą), aż do punktu osiągnięcia masy krytycznej, momentu kiedy większość będzie co do czegoś przekonana i zacznie przejmować na siebie rolę cenzora rzeczywistości i sama eliminować dysydentów.
Proces ten jest wspomagany systemem edukacji (albo jak niektórzy mówią – jej brakiem). Dlaczego? Bo…..
… edukacja skupia się na sprawach nieważnych, ignorując najważniejsze
Robert Kiyosaki w książce „Conspiracy of the rich”, pisze o tym że system ułożony jest w taki sposób aby ‘wydoić’ biednych i wrzucić do kieszeni bogatych, co prowadzi do pogłebiania się stratyfikacji społecznej. Dzieje się tak między innymi dlatego, że rośnie przepaść informacyjna pomiędzy niższymi i średnimi klasami(średnia klasa w praktyce nie istnieje w krajach Europy zachodniej) a grupą bogaczy. Narzędziem jest kontrola powszechnej edukacji przez bogaczy i w rezultacie odcięcie biednych o prawdziwej informacji, przy jednoczesnym nabijaniu im głów niepotrzbnymi śmieciami.
Amerykańskim i europejskim systemem edukacji rządzi w praktyce Fundacja Rockefellera – wielki grzyb na tyłku ludzkości, ponad-narodowa instytucja maczająca swoje palce w każdej dziedzinie życia – od edukacji, przez zdrowie (m.in. Cancer Research) do przemysłu zbrojeniowego i naftowego (m.in. Exxon) i bankowego.
Sumaryzując, dzięki grupie rzutkich biznesmenów, przez niektórych nazywanej rządem światowym, system edukacji to zbitek rzeczy niepotrzebnych lub/i zafałszowanych, wymieszanych w taki sposób aby w głowie młodego człowieka wywołać chaos. Kiedy ktoś nam mówi, że to czego nas uczą to prawda, wypada zapytać: czyja?
Oczywiście zafałszowania systemu edukacyjnego nie są jedynymi. Powszechna dezinformacja dotyczy wszystkich dziedzin naszego życia.
historia jest pisana(fałszowana)przez zwycięzców.
Zawsze kiedy słyszymy o tym, że np.: ‘I wojna została wywołana przypadkiem, bo Wilhelm II był niezrównoważony i w ogóle nie lubił Anglików, możemy być pewni, że obcujemy z manipulacją historyczną. Tego typu wiara w jakąś dziwną przypadkowość kierującą losami świata, jest silnie związana imamanentą malfunkcją ludzkiej psychiki. Z tego względu wielu historyków i analityków skupia się bardziej na tym, co ktoś powiedział, że myśli, niż komu to co robił faktycznie służyło, w jakiś niepojęty sposób zakładając, że polityk mówił to co myslał i zamierzał robić to co mówił.
Widać to idealnie na przykładzie oficjalnego zapisu historii z nazistowskich niemiec z okresu zaraz przed i w czasie drugiej wojny światowej.
Prawie każda książka historyczna skupia się na tak naprawdę peryferyjnych funkcjach faszyzmu, pomijając to, że został on faktycznie zaprowadzony przez pieniądze wielkiego biznesu, rękami Hitlera. Historycy mało zajmują się ekonomicznymi podstawami dojścia Hitlera do władzy, a skupiają niemal wyłącznie na ideologicznych i dla samego systemu mało istotnych. Celowo zapomniano o zasadzie ‘follow the money’, tak jakby jakimś magicznym sposobem w tamtym przypadku przestała działać, wyolbrzymiając nieistotne cechy, po to, by zaciemnić prawdziwe pochodzenie faszyzmu.
Jeśli chcemy dojśc do tego kto naprawdę jest zwycięzcą w tej wojnie (i co za tym idzie pisze historię), musimy obrać wszyskto z nowomowy i pierdół i rzetelnie odpowiedziec na pytanie jaki jest wspólny mianownik tych, którzy na tym skorzystali. Jeśli to zrobimy sprawa wyda się jasna: wojnę wygrał kapitalizm, co de facto stałoby sie niezależnie od tego czy wojnę wygrałby Hitler czy Alianci.
Doskonałym przykładem na działanie dezinformacji jest debata pomiędzy dwoma historykami piszącymi na temat dojścia do władzy Hitlera, która tylko zaciemniła i zrelatywizowała rolę jaką odegrał wielki biznes.
Henry Ashby Turner Jr i David Abraham napisali o tym samym – roli wielkiego przemysłu w dojściu Hitlera do władzy. Pierwszy pisał o tym, że wpłaty wielkiego niemieckiego biznesu na rzecz partii nazistowskiej były niewielkie (z tego co wiem, głównie oparł się tutaj na rzekomej fałszywości pamiętników Thyssena), drugi napisał coś wręcz przeciwnego: bez pieniędzy wielkiego przemysłu nie byłoby Hitlera. Jako, że nie mamy pełnego wglądu do materiałów jakimi posługiwali się historycy, jesteśmy poniekąd zmuszeni do posłużenia się zdrowym rozsądkiem. Na ile dojście Hitlera do władzy i zbudowanie potężnej armii było w ogóle możliwe bez potężnego wsparcia ekonomicznego? Odpowiedź jest prosta: nie było. Dla mnie sprawa nabrala jasności natychmiast, kiedy przeczytałem o ten fragment:
In 1998 General Motors hired Mr. Turner to investigate the wartime activities of Opel, its German subsidiary, which a group of Holocaust survivors was suing. His research led to the book “General Motors and the Nazis: The Struggle for Control of Opel, Europe’s Biggest Carmaker” (2005).
Mr. Turner concluded that although Opel had made the morally dubious decision to produce engines for the Luftwaffe in 1938, by the time the war began General Motors had lost control of the company and therefore had no say in its production of military vehicles or its use of slave labor.
To typowy przypadek, gdzie zwycięzcy, czyli klasa rządząca, wybiela się rękami pracującego na ich usługi historyka, który najpierw, z pomocą skomasowanego ataku, niszczy swojego przeciwnika, a następnie pisze pamflet o ‘niewinności’ General Motors w kwestii budowy silników dla Niemców. Mamy tutaj idealny wręcz przykład manipulacji widocznej gołym okiem, czegoś co dzieje się w każdej dziedzinie życia. Ale widocznej tylko wtedy, kiedy przeprowadzimy porządną analizę motyw>działanie>zysk. Zbyt wielką wagę przykładamy do tego, co Hitler w jakimś momencie mówił, a mniejszą do tego co faktycznie robił i na czyją rękę działał.
Telewizja i prasa w rękach kilku gigantów.
Wracając do naszej bieżącej systuacji, powinniśmy się głęboko zastanowić, czy występująca dzisiaj koncentracja kapitału w środkach przekazu nie zagraża dostępowi do rzetelnej informacji i – co za tym idzie – w dalszej perspektywie wolności?
Światem mediów praktycznie rządzi kilka potężnych korporacji, zarządami poprzeplatanymi z bossami dużych koncernów, byłych polityków, bankierów etc. To trochę żmudna robota, ale można ich wyśledzić po prostu chodząc po listach zarządów każdej firmy z osobna i porównując je do siebie.
Poza zmonopolizowaną machiną medialną, mamy do czynienia z kolejną ciemną sił czającą się za uśmiechniętą fasadą kapitalizmu: inwigilacją. Kiedyś pewnie napisałbym – wywiadem, jednak agencja wywiadowcza potocznie kojarzona jest rządem, podczas gdy większość wywiadu jest na nas robiona przez korporacje handlowe. Jest nią……
Inwigilacja
Machina rozwijająca się dzisiaj jak parkinson na żyznej glebie zagrożenia atakami terrorystycznymi.
Inwigilacja jest potężnym narzędziem w rękach systemu, pozwalającym mierzyć to, co ludzie myślą i na ile proces pierwszy – czyli propaganda – odnosi zamierzony skutek.
Idąc przez Londyn – oglądając wszystkie widoczne kamery jakie nas obsewują i wiedząc o milionach tych, które są niewidoczne – zaczynam się zastanawiać jak blisko nam do Orwellowskiego „Roku 1984”. Nie ma to nic wspólnego z komunizmem swoją drogą – to po prostu wynik zaniku kontroli ludzi nad państwem, co prowadzi do ukrytego rozwoju totalitaryzmu.
Korporacje korporacje dowiadują się o nas wszystkiego co mogą za pomocą przeróżnych zmyślnych technik, posługując się coraz szerszym wahlarzem środków kontroli, począwszy od ankiet, przez grzebanie w śmieciach, po zwykłe hakowanie danych. (dowody, karty kredytowe, cctv). Jednak w tej chwili toczy się debata nad wprowadzeniem czegoś, co przebije całą resztę razem wziętą…..
RFID – mikroczipy dla ludzi.
Prawie nikt nie wie o wielkiej walce toczącej się o zalegalizowanie i wprowadzenie do powszechnego użytku technologii RFID (Radio Frequency ID), czyli coś co wprowadzi ludzkość w całkiem nowy wymiar śledzenia.
Czym jest RFID?
RFID (ang. Radio-frequency identification) – system kontroli przepływu towarów w oparciu o zdalny, poprzez fale radiowe, odczyt i zapis danych (np. identyfikatora GUID) z wykorzystaniem specjalnych układów elektronicznych, przytwierdzonych do nadzorowanych przedmiotów (wikipedia.pl). Z jakichś tajemniczych powodów wikipedia nie pisze o wszczepianiu czytników w ludzi. Nie pisze ale pokazuje na zdjęciach – przynajmniej tyle:
Jak w tym wszystkim zachowują się media? Podobnie jak w każdej sprawie, gdzie system kapitalistyczny stawiany jest w sytuacji moralnie wątpliwej – i tutaj media zachowują się tchórzliwie unikając poważnej debaty nad czymś, co potencjalnie może drastycznie ograniczyć wolność obywatelską wszystkich ludzi. Główne stacje telewizyjne co najwyżej puszczają durne reklamówki promujące tą ‘inwigilację’ dla naszego ‘dobra’.
Sytuacja, gdzie każda osoba będzie nosiła w sobie mały chip wielkości ziarenka ryżu jest bliższa niż się wydaje. W amerykańskiej telewizji już od jakiegoś czasu puszczane są reklamówki technologii RFID, jak np. ta:
albo wielce dowcipna reklamówka IBM.
Przypomnę, że to co nam natchnieni pracownicy branży PR tak pięknie pokazują nie jest wcale melodią tak dalejkiej przyszłości. RFID zostało zaaprobowane przez amerykańską FDA (food and drug agency) w 2002 roku i od tego czasu trwają szeroko zakrojone przygotowania do zuniwersalizowania tego rozwiązania. Oczywiście naczelnym powodem jest….. walka z terrorem. Inne znane powody to:
- ułatwienie życia – nie trzeba nosić ze sobą iluś kart
- bezpieczeńśtwo – w szczególności jeśli chodzi o ludzi starszych, chorych, dzieci – niesłychanie łatwo będzie namierzyć każdego w razie czego
- monitorowanie zdrowia chorych ludzi (tutaj zgadzam się, że zastosowanie tej technologii będzie miało bardzo silne strony pozytywne. Np. u diabetyków)..
Tutaj wywiad z kobietą która walczy o zablokowanie legalności takich rozwiązań:
……..i cytat ze sponsorowanego przez Rockefellerów FoxNews kawałek z 2002 roku dotyczący radiowych czipów identyfikacyjnych.
To co ostatnio mi się w pełnej krasie objawia byłoby śmieszne gdyby nie było prawdziwe. Jak mówi senator Ron Paul, to bardzo zły czas, kiedy obywatele boją się swojego rządu.
No related posts.
Powiązane wpisy wygenerowane przez wtyczkę Yet Another Related Posts.

