Temat jest niesłychanie obszerny i związany jest z próbą – udaną dodam – odpowiedzi na pytanie: DLACZEGO JEDNI OSIĄGAJĄ SUKCESY A INNI NIE?
I dalej…
Co tak naprawdę różni tych którzy osiągają sukces od tych którzy go nie osiągają? Pytania pomocnicze: może są inteligentniejsi? Mają więcej szczęścia? Ktoś im dał pierwsze pieniądze?
Co mają w sobie takiego, czego nieudacznicy nie mają?
Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i – jak to bywa w takich przypadkach – trudna do wprowadzenia. Jeśli natomiast wejdzie się w ten „tryb” robi się oczywista. Od razu śpieszę z wyjaśnieniem, że mi się do końca jeszcze nie udało. Mózg ludzki ma nieprawdopodobne wręcz umiejętności obronne przed wszelkiego rodzaju zmianą – co Brian Tracy nazywa homeostazą.
Tak więc do rzeczy i konkretnie już teraz.
Na pytanie można odpowiedzieć w pierwszym rzucie tak:
Różnicę pomiędzy ludźmi sukcesu a tymi co go nie osiągają jest…to, że Ci którzy osiągają sukces wyrobili w sobie nawyk robienia rzeczy, których nieudacznicy nie lubią robić… i nie robią.
Zasadę tę jako pierwszy opisał (o ile mi wiadomo nikt tego przed nim nie zrobił) niejaki Albert E.N. Gray, w roku 1953, w swoim eseju pt. „The common Denominator of Success”. Pracy tej nie udało mi się znaleźć w języku polskim, więc posłużę się swoim tłumaczeniem. Gray pyta:
„(…)Dlaczego ludzie sukcesu są zdolni do robienia rzeczy, których robić nie lubią, podczas gdy nieudacznicy nie są? Ponieważ ludzie sukcesu mają na tyle silne cele, aby sprawić, że wyrabiają w sobie nawyk wykonywania rzeczy których nie lubią, w celu dotarcia do celów do których pragną dotrzeć”
* *
Postawa i nauki Briana Tracy – czyli coś bardzo mi bliskiego……
Cała książka jednego z absolutnych tytanów literatury sukcesu na świecie Briana Tacy, pt. „Maksimum osiągnięć” potwierdza to co Gray ponad pół wieku temu zawarł w swoim krótkim eseju.
Tracy pisze: „(..) Istoty ludzkie – ty i ja – to organizmy na wskroś celowe. Jesteśmy teleologiczni w tym sensie, że motywują nas cele, a więc oczekiwane stany końcowe. Jesteśmy tak psychicznie zaprogramowani, by stale przesuwać się od jednego celu do następnego i nigdy nie osiągamy prawdziwego szczęścia, nie posuwając się w stronę osiągnięcia czegoś, co jest dla nas ważne(…)”.
W kwestii oczekiwań wobec nas i tego co chcemy.
„Od życia otrzymujesz niekoniecznie to, czego chcesz, lecz to, czego oczekujesz”
To bardzo ważne stwierdzenie. Trudno znaleźć osobą, która nie chce i nie marzy o lepszym życiu… Jednak jak wielu z nich naprawdę takiego życia oczekuje? Wierzy, że może stać się ich udziałem? A gdyby prawda ostateczna była taka, że to właśnie brak umiejętności wyrobienia w sobie wiary w osiągnięcie czegoś, i spisania tego jako CEL jest powodem porażki w jakiejkolwiek próbie osiągnięcia tego? I nic innego? Jeśli cała reszta to nic innego jak próżne wymówki, przeszkody jak najbardziej do pokonania? Spełnianie oczekiwań innych ludzi – dodajmy oczekiwań niezwykle zaniżonych – wobec nas? Bardzo dobrze ujmuje to Henry Ford w słowach„Jeśli wierzysz, że coś możesz zrobić, lub jeśli wierzysz, że nie możesz, to w obu wypadkach masz rację”. (zdaję sobie sprawę, że panuje moda na „złote myśli”, jednak mam nieodparte wrażenie, iż bardzo niewielu ludzi je właściwie rozumie i wprowadza w czyn).
* * *
Omówię na szybko 7 podstawowych praw psychiki wyróżnionych przez Tracy’ego w „Maksimum Możliwości”, jako że to jedna z najważniejszych książek na jaką można w życiu trafić. Taka, która owo życie może na dobre zmienić…..
1/”(…) PRAWO PANOWANIA…..
….mówi, że możesz mieć na tyle pozytywne uczucia wobec samego siebie, na ile czujesz, że sam kontrolujesz swoje życie. Siła negatywnych uczuć wobec siebie jest proporcjonalna do poczucia braku kontroli lub bycia pod kontrolą jakiejś zewnętrznej siły, osoby lub wpływu (…)To prawo powszechnie znane w psychologii. Nazywa się je punktem panowania . Istnieje ogólna zgodność co do tego, że większość stresów, lęków, napięć i chorób psychosomatycznych jest wynikiem poczucia braku kontroli na jakimś ważnym elementem życia(…)”.
Bardzo podobne wnioski wysnuwa Erich Fromm, m.in. w swojej „Sztuce Miłości” . Panuje tutaj niezwykła wręcz zgodność, co do roli jaką pełni niezależność i odpowiedzialność za swoje czyny. Fromm dobitnie wskazywał, że bez niezależności emocjonalnej, nie ma mowy o miłości do samego siebie, innych – a co za tym idzie, osiągnięciu szczęścia. Czyli możemy się, mówiąc wprost, „miotać” niepewni do końca życia…. Albo przyjąć na swoje barki odpowiedzialność za to kim jesteśmy i gdzie zmierzamy. Mi to zabrało masę czasu i nadal czasem mam myśli o obwinianiu kogoś za moje porażki. Są to myśli, które należy wyplenić jak chwasty….
Lećmy dalej….
2/”(…)PRAWO PRZYCZYNY I SKUTKU….
…mówi, że każdy skutek w Twoim życiu ma swoją przyczynę(…)niezależnie od tego czy ją znasz czy nie. Przypadki nie istnieją. Żyjemy w uporządkowanym świecie, konsekwentnie rządzonym przez prawa. Zrozumienie tego jest podstawą wszystkich innych praw i zasad. Prawo przyczyny i skutku mówi, że istnieją konkretne przyczyny sukcesu i konkretne przyczyny klęski. Tak jak konkretne przyczyny zdrowia, czy chorób. Szczęścia lub nieszczęścia(…)”
Tracy pisze dalej:
„(…)To, czy jesteś lub będziesz, jest wynikiem twojego myślenia. Jeśli zmienisz sposób myslenia, zmienisz całe życie. Zmiana świata zewnętrznego będzie skutkiem zmiany wewnętrznej. Zbierzesz to co zasiejesz. Robisz to także w tej chwili.”
Więcej dodawać nie mam co. Przetestowałem to na sobie i działa.
3/ „(…)PRAWO WIARY……
….mówi, że wszystko, w co wierzysz z prawdziwym uczuciem, staje się rzeczywistością. Im bardziej intensywnie wierzysz w prawdziwość czegoś, tym większa jest szansa, że wiara ta zamieni się w rzeczywistość (…) Jeśli jesteś absolutnie przekonany, że pisany jest ci w życiu sukces, to niezależnie od wszystkiego będziesz przeć naprzód. Z drugiej strony jeśli uwierzysz, że sukces jest kwestią szczęścia lub przypadku, łatwo się zniechęcisz lub zawiedziesz, kiedy rzeczy będą się toczyć nie po twojej myśli. Twoja wiara określa, czy czeka cię sukces czy porażka(…)”.
4/ (…) PRAWO OCZEKIWANIA…
…mówi, że wszystko czego oczekujesz z pełnym zaufaniem, staje się samospełniającą się przepowiednią. Inaczej mówiąc, od życia otrzymujesz niekoniecznie to, czego chcesz, lecz to , czego oczekujesz. Oczekiwania wywierają potężny, niezauważalny wpływ na ludzi i sytuacje, zmuszając do takiego zachowania, jakie przewidujesz(…) Ludzi sukcesu charakteryzują ufne pozytywne oczekiwania w stosunku do siebie. Oczekują, że będą osiągać sukcesy, oczkują, że będą lubiani. Oczekują szczęśliwego życia i rzadko spotyka ich zawód(…) Ludzie, którym nic się nie udaje, są pełni negatywnych oczekiwań, cynizmu i pesymizmu. Uczucia te powodują, że wydarzenia toczą się DOKŁADNIE ZGODNIE Z ICH OCZEKIWANIAMI”.
5/„(…)PRAWO PRZYCIĄGANIA…
…. mówi, że nieustannie przyciągamy do siebie ludzi i sytuacje, które odpowiadają naszym głównym myślom(…)”.
Czyli jeśli będziemy myśleć o złych i smutnych rzeczach – zaczynamy przyciągać do siebie złych ludzi i smutne, nieraz tragiczne sytuacje, co powoduje dalsze natężenie negatywnego myślenia, co znowu przyciąga jeszcze większe ilości nieszczęść……. To zaklęty krąg….
6/ „…)(PRAWO ZGODNOŚCI…..
….mówi ono: „co w środku to na zewnątrz”. Twój świat zewnętrzny jest odbiciem świata wewnętrznego. Prawo to oznacza, że można zgadnąć co dzieje się w duszy człowieka, na podstawie tego co dzieje się wokół niego(…) Twój zewnętrzny stan zdrowia jest lustrem wewnętrznego stanu ducha. Twój zewnętrzny świad dochodów i osiągnięć finansowych odpowiada wewnętrznemu stanowi myśli i gotowości. Sposób w jaki ludzie reagują na ciebie, jest odbiciem twojej postawy i zachowań wobec nich(…)”.
Znowu nie ma sensu nic dodawać – przekaz absolutnie jasny i zgodny z wiedzą. Oczywiście prawo to jest prawdziwe. Czemu? Bo się sprawdza.
7/ „(…)PRAWO EKSPRESJI…..
….. mówi ono:, że myśli się materializują. Twoje myśli, w żywy sposób wyobrażone i powtarzane, naładowane emocjami, stają się rzeczywistością. Niemal wszystko, z czego składa się twoje życie, zostało stworzone przez twoje własne myśli – dobre i złe (…) Kiedy zaczniesz w pozytywny, ufny sposób myśleć o najważniejszych aspektach twojego życia, przemiesz panowanie nad tym co cię w nim spotyka(…)”.
* * * *
I to tyle na dobry początek….
Gdzie ukryty jest haczyk?
To raczej oczywiste – trudność implementacji, górnolotnie mówiąc:)
Najczęstszą reakcją, jeśli podzielimy się tym co Tracy napisał, jest bardzo silny sceptycyzm i przekreślenie jego nauk: „gdyby to było takie proste wszyscy osiągaliby sukces”. Są w takim rozumowaniu dwa błędy, pierwszy z nich logiczny: to, że coś jest proste niekoniecznie musi oznaczać, że łatwe. Drugi błąd to założenie, że każdy posiadający wiedzę w jakiejś dziedzinie, wprowadzi ją w życie – gdyby tak było, każdy wykładowca ekonomii byłby milionerem. Mój umysł z początku podążył, w kierunku poszukiwania tez psychologicznych przeczących temu co Tracy pisze….. To jednak bez sensu. Jest tu wpleciony stary dobry POP (Process oriented psychology) starego dobrego Mindella. Jest Gray, jest Covey jak żywy, jest Fromm, jest częściowo Shaffer ( w kawałkach o dzieciach).
I co najważniejsze w tym wszystkim – to działa. Na moim etapie poszukiwań obchodzą mnie tylko te rzeczy, i te teorie, które działają. Te jak najbardziej działają.
A czy są proste? Bardzo proste…
A czy łatwe?
Nie – są cholernie trudne do wprowadzenia, szczególnie na początku. Nie potrafiłem myśleć tylko i wyłącznie pozytywnie, niezależnie od tego jak wielkie problemy napotykałem, bo to „nielogiczne” z „hemostatycznego” punktu widzenia. Niech ktoś buje wyrzucić wszelkie negatywne myśli na jeden choćby dzień….Poczuje się tak cholernie dobrze, że nie będzie chciał inaczej.
Dodatkowym problemem jest tutaj to, że musimy myśleć to co czujemy – szczerze. Jeśli będziemy się sami siebie oszukiwać co do naszych prawdziwych odczuć i przybierać „maski” – jak uczy tego wielu tzw. „guru” od sukcesu – nic z tego nie wyjdzie. Wiara w sukces, nasze oczekiwanie tegoż są aboslutnie niezbędne, dla naszego powodzenia.
Dzień wielkiego sukcesu nastapi……..
Jednak trzeba włożyć wiele pracy, żeby tak się stało. Wierzę całym sercem że nastąpi.
Mam nadzieję, że nie zanudziłem dogłębnie:)
JJ
No related posts.
Powiązane wpisy wygenerowane przez wtyczkę Yet Another Related Posts.
{ 6 komentarze… czytaj poniżej lubdodaj jeden }
Nie chcę punktować odpowiedzi, do każdej części Twojego wpisu, więc postaram się to tak podsumować zbiorowo:
Stwierdzone fakty są prawdziwe (no bo jak fakty mogą być nieprawdziwe?
), jeżeli przyjmiemy jakieś standardowe uwarunkowania, w których człowiek żyje. Bo sama postawa, niekiedy swoista tresura, a niekiedy zwykła samodyscyplina nie wystarczą aby z determinacją idąc, osiągać sukces. Wniosek z tego taki, że potrzebny jest jeszcze inny czynnik. Dla jednych będą to uwarunkowania (kontekst historyczny, miejsce życia, urodzenie, warunki geopolityczne i ekonomiczne itd. itp.) i szczęście. Dla drugich szczęście będzie tożsame z dobrymi uwarunkowaniami.
Nie lubię się powtarzać i jeśli mi wolno samego siebie zacytować z innego bloga
to chętnie to uczynię:
[...] należałoby zestawić Gary Player z rówieśnikiem w podobnym wieku (choć dzieci w Afryce są dojrzalsze o kilka lat średnio mimo tego samego wieku co rówieśnicy z innych części świata). Lubię grę w golfa, więc i miło mi pomyśleć jaką radość musiał mieć ten 17 wkraczając w świata zawodowstwa tej dyscypliny. No ale co z jego kolegą z Ruandy? Teoretycznie mógłby być najszybszym człowiekiem na świecie gdyby trenował i jak Player byliby ulubieńcami publiczności. Dwóch chłopców, a takie osiągnięcia. Ale co sprawia, że droga do szczęścia dla tego drugiego jest jakaś taka.. zamknięta?
Należy pamiętać, że szczęściem jest już sam fakt MOŻLIWOŚCI samodzielnego myślenia czy ćwiczenia. Zdajecie sobie sprawę ilu ludzi umiera nigdy nie dowiadując się o tym czym jest golf albo suszarka do włosów? Praca pracą, a okazuje się, że los (choć ja w przypadki nie wierzę) jednych obdarowuje hojniej, innych mocno doświadcza i wymaga takich rzeczy, których Player i jemu podobni nie muszą dawać.
To tak w ramach poszerzenia spektrum bycia szczęściarzem. Zgadzam się, że dyscyplina i sumienna praca to droga do sukcesu. Już na drodze edukacji każdy powinien się o tym przekonać, bo później spotykam studentów, którzy kombinują jak obejść kolokwia czy prześlizgnąć się przez sesję (analogicznie na sprawdzianach w gimnazjach czy LO) nie mając pojęcia, że tak naprawdę tracą cenny czas, a później plują sobie w brodę, że mogli tyle osiągnąć..
(komentarz do wpisu http://www.rentier-blog.pl/a-czy-ty-jestes-szczesciarzem/).
To trochę o szczęściu też jako takim, ale zasadniczo chodziło mi o wskazanie, że hartowanie się ponad możliwości nie zawsze gwarantuje nam sukces. Na pewno nam go może ułatwić.
Dziękuję za komentarz…
Tak, zgadzam się, że stopień trudności osiągnięcia czegoś zależy od położenia w jakim się znajdujemy. Jednak to są wszystko sprawy które możemy po prostu przewalczyć, jeśli postawimy sobie odpowiedni cel….
Na tej zasadzie 17-latek z Ruandy może osiągnąć sukces podobnie jak jego kolega np. amerykański, jednak uważam, że w tym wypadku sukces można liczyć w trochę inny sposób. Chodzi mi o to, że dla kogoś kto jest więziony wielkim sukcesem może być samo uwolnienie się. Tak więc, sukces jest tutaj pojęciem względnym… Świetnie pisał o tym Frankl, który przeszedł przez piekło obozu, a jednak się nie poddał i nie tylko nie zginął, ale pomagał innym… Tak więc prawda – statystycznie o wiele mniej Afrykańczyków zostanie wybitnymi sportowcami, a jednak znajdują się wybitni sportowcy stamtąd, co oznacza, że można te trudności przewalczyć.
Dla Amerykanina, sukces będzie inaczej mierzony niż dla mieszkańca Ugandy. Wszystko zależy jak go sobie określą. Pragnę jeszcze dodać, że świat wypełniony jest ludźmi którzy „nie mieli najmniejszych szans” na osiągnięcie sukcesu, a jednak go osiągają, i tymi którzy mają wszelkie po temu dane, a jednak nic nie osiągają i umierają niespełnieni. O to mniej więcej chodziło mi w tym wpisie.
Pozdrawiam
JJ
Witam.
Brian Tracy jest fascynującym człowiekiem, cieszę się, że mogłem uczestniczyć w jego dwóch szkoleniach. Zgadzam się chyba ze wszystki czego uczy.
Odnośnie komentarza który umieścił pan na moim blogu – przy okazji dziękuję – to oczywiście uważam, że w miłości i związku nad różnymi teoriami komunikacji powinna być zawsze większa od każdej definicji miłość.
To czy ktoś jest człowiekiem sukcesu czy nieudacznikiem to tylko i wyłącznie kwestia genów, i nic tego nie zmieni. Można też powiedzieć inaczej: ludzie dzielą się na tych, którzy życie kochają i chcą żyć za wszelką cenę, najlepiej godnie oraz na tych, którzy go nienawidzą i wszystko im wisi. Co ciekawe to Ci drudzy wiedzą o życiu najwięcej bo najwięcej rozmyślają i szybko dowiadują się, że życi e nie ma żadnego sensu.
Wszystkie tezy Briana Tracy działają tylko w przypadku tych pierwszych.
„To czy ktoś jest człowiekiem sukcesu czy nieudacznikiem to tylko i wyłącznie kwestia genów, i nic tego nie zmieni.”
@Olo, co za bullshit, ahh, na szczęście mam inny matrix niż Ty
Wow, Olo – świetna teoria!
Gdyby była prawdziwa, nasza cywilizacja rozsypałaby się już w epoce kamienia łupanego.
A jeśli nie, to drogą naturalnej selekcji obecnie żyliby sami ludzie sukcesu. Wiadomo, nieudacznicy zostali by genetycznie wyparci z naszej rasy. Tacy ludzie jak Tracy byliby bezrobotni, a ich książki nie miałyby sensu, ponieważ każdy byłby po prostu geniuszem w każdej dziedzinie.
{ 1 trackback }