<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>eternalquest &#187; Zdrowie/Sport</title>
	<atom:link href="http://eternalquest.pl/category/zdrowie1/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://eternalquest.pl</link>
	<description>Rozwój Osobisty</description>
	<lastBuildDate>Wed, 21 Sep 2011 09:11:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>7 Nawyków Dobrego Żywienia</title>
		<link>http://eternalquest.pl/7-nawykow-dobrego-zywienia</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/7-nawykow-dobrego-zywienia#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Nov 2009 06:13:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Zdrowie/Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=53</guid>
		<description><![CDATA[Chciałbym w tym miejscu napisać o czymś co jest dla mnie ważne, a niezupełnie związane z tematyką tego blogu (zmienię chyba jego tytuł, bo zbyt mocno będę odbiegał). Temat związany jest z szeroko pojętym tematem dietetyki i odchudzania. Dlaczego to dla mnie takie ważne? Ano dlatego, że sam mam z tym na co dzień do [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><span style="color: #000000;"><!--  		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Chciałbym w tym miejscu napisać o czymś co jest dla mnie ważne, a niezupełnie związane z tematyką tego blogu (zmienię chyba jego tytuł, bo zbyt mocno będę odbiegał). Temat związany jest z szeroko pojętym tematem dietetyki i odchudzania. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Dlaczego to dla mnie takie ważne? Ano dlatego, że sam mam z tym na co dzień do czynienia – zarówno w przypadku samej mojej czcigodnej osoby, jak i moich znajomych, którym nie raz nie dwa tłumaczyłem pewne zawiłości sztuki żywienia, na tyle na ile byłem w stanie. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nie ma chyba drugiej takiej dziedziny jak dietetyka/odchudzanie, gdzie mielibyśmy do czynienia z takim ogromem wzajemnie wykluczających się informacji, przeróżnych systemów żywieniowych, z których 95% to zwykła bzdura a kolejne 4% powtarzanie tego co już było pod inną nazwą, po to by wykreować wrażenie „nowości”. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;"><span id="more-53"></span><br />
</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Najbardziej powszechną reakcją „człowieka poczciwego”  na cały ten jazgot, jest stwierdzenie: „skoro każdy mówi co innego, to znaczy, że nikt nic nie wie” bądź też zaczyna Ci się wydawać, że dla zrozumienia tej naukowej gadaniny musiałbyś skończyć doktorat z biotechnologiii żywienia. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Kończy się to odrzuceniem wszystkiego hurtem jako niepotrzebne bzdury i powrotem do starego sprawdzonego „chłopskiego” żywienia. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">A jeśli już chcemy schudnąć przechodzimy dobrego liczenia i ograniczania kalorii, który nie daje nic oprócz chwilowego uspokojenia sumienia i trudności z zaśnięciem o pustym żołądku. A w dalszym rzędzie powoduje spowolnienie metabolizmu, osłabienie organizmu i nieuchronnie starego dobrego efektu jojo – często z bonusem w postaci paru dodatkowych kilogramów:) Innymi słowy, kończymy gorzej niż zaczynaliśmy&#8230;. </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Tak więc w czym rzecz? Dlaczego przy przemyśle odżywkowym rozwijającym się w tempie kosmicznym i wprost proporcjonalnie do wzrostu liczby magicznych diet i zagęszczenia występowania tzw. guru żywieniowych, przeciętny człowiek jest coraz grubszy? Mogę tylko zgadywać, że <strong>komuś bardzo zależy na tym,byśmy kupowali coraz to nowsze „sytemy dietetyczne” i zapychali się nikomu niepotrzebnymi „suplementami” i „odżywkami” </strong>(oczywiście broń boże nie mówię, że WSZYSTKIE suplementy i odżywki są „złe”). To czy nam to pomoże, czy wręcz zaszkodzi (!) schodzi na dalszy plan. Liczą się pieniądze i kolorowe pudełeczka.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Oto kilka zasad, które spełnione pomogą praktycznie każdemu, kto w tej chwili ich nie zna i nie stosuje</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Jakie to proste zasady?</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">1/ J<strong>edz posiłki w odstępach 2-3 godzinnych, </strong>niezależnie od sytuacji. Powienieneś spożywać 5-8posiłków na dobę.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">2/ <strong>Pilnuj, aby Twoje posiłki były pełnowartościowe </strong>( zawierające wszsytkie podstawoweaminokwasy i bogate w chude białka).</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">3/ <strong>Do każdego posiłku podjadaj owoce i/lub warzywa</strong></span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">4/ <strong>Upewnij się, że większość spożywanych przez Ciebie węglowodanów pochodzi z owoców i warzyw</strong>. Wyjątkiem są te spożywane podczas i po zaraz po treningu (to dotyczy oczywiście tylko tych, którzy coś robią).* Ziemniaczki, białe pieczywo, jajeczny makaron, zwykły ryż – won.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">5/ Upewnij się, że 25 – 35% wartości energetycznej jaką spożywasz pochodzi z tłuszczów, przy</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">czym pośród nich powinno być tyle samo tłuszczów nasyconych (np. zwierzęcych),</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">jednonienasyconych (np. olej z oliwek) oraz wielonienasyconych (np. olej z siemienia lnianego,</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">olej z łososia, tran).</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">6/ Pij jedynie niekaloryczne napoje, ze wskazaniem na wodę i zieloną herbatę (fanty, cole, mirindy</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">– <span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">won)</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">7/ <strong>Jedź głównie pełne posiłki </strong>(wyjątkiem drinki energetyczne wypijane podczas i po treningu*). </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">I tyle&#8230;.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Jeśli do tego dodasz trochę ruchu, i wytrwasz miesiąc, nie uwierzysz co się stanie&#8230; A co z liczeniem kalorii, skomplikowanymi systemami „przesuwania kalorii”, dietami wysokowęglowodanowymi, niskoweglowodanowymi i wysokobioałkowymi, nisko i wysokotłuszowymi? Ano tyle, że jak zwykle na samym końcu zatriumfuje stary dobry<strong> zdrowy rozsądek poparty solidnymi badaniami naukowymi</strong>. Amen.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Zasady które podałem powyżej, same w sobie, w czasie jednego miesiąca sprawią, że każdy poczuje<strong> się najzwyczajniej w świecie LEPIEJ</strong>. Tkanka tłuszczowa zacznie spadać a jednocześnie – po wprowadzeniu treningu oporowego ( z ciężarami lub własnym ciałem) i aerobowego – zacznie przyrastać Twoja masa mięśniowa. Przy dużej dysproporcji</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">tkanki tłuszczowej do mięśniowej, powinieneś tracić ok. 1,5-2 kg co miesiąc&#8230; <strong>I mówimy tu o stabilnym i trwałym zrzuceni tkanki tłuszczowej BEZ EFEKTU JOJO</strong>.</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Nie jest wielką sztukąprzy zastosowaniu bardzo restrykcyjnych diet niskoweglowodanowych (typu Kwaśniewskiego/Atkinsa), zrzucić nawet do 10 kg w miesiąc, ale a/ będziemy spalać tkankę tłuszczową jednocześnie z mięśniową (w proporcji ok. 70-30), przez co bardzo szybko doprowadzimy do wycieńczenia organizmu ( na Boga – przecież nam chodzi o to żeby się czuć prawda? A nie słaniać z wycieńczenia. Co Ci po utracie wagi, jeśli w końcu osłabisz sobie system odpornościowy i trafisz do szpitala?).</span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">To tyle kazań i słowa na niedzielę (cholera chyba jest wtorek). </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">Pozdrawiam </span></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><span style="font-family: Arial,sans-serif;"><span style="font-size: small;">JJ</span></span></span></p>
<div class="zemanta-pixie" style="margin-top: 10px; height: 15px;"><a class="zemanta-pixie-a" title="Enhanced by Zemanta" href="http://www.zemanta.com/"><img class="zemanta-pixie-img" style="border: medium none; float: right;" src="http://img.zemanta.com/zemified_e.png?x-id=0f4a6a97-dfdc-878a-a90b-0fda855655a3" alt="Enhanced by Zemanta" /></a><span class="zem-script more-related pretty-attribution"><script src="http://static.zemanta.com/readside/loader.js" type="text/javascript"></script></span></div>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/7-nawykow-dobrego-zywienia/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Racjonalność?</title>
		<link>http://eternalquest.pl/racjonalnosc</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/racjonalnosc#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 04:44:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=44</guid>
		<description><![CDATA[To będzie taki lekki i chaotyczny wpis (niestety znowu „na szybko”) &#8211; stanowiący kolejny kawałek „podwaliny” pod s.y.s.t.e.m. ( na razie nie wyjawię o co tu chodzi:)) Chciałem napisać coś o racjonalności/irracjonalności i „uzgodnionej rzeczywistości” (dla mnie znaczenie tego pojęcia jest szersze i nieco inne niż w „O istocie snów” A. Mindella – choć pewnie [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><span style="color: #000000;"></p>
<p><span style="color: #000000;">To będzie taki lekki i chaotyczny wpis (niestety znowu „na szybko”) &#8211; stanowiący kolejny kawałek „podwaliny” pod  <strong>s.y.s.t.e.m.</strong> ( na razie nie wyjawię o co tu chodzi:))</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Chciałem napisać coś o racjonalności/irracjonalności i „uzgodnionej rzeczywistości” (dla mnie znaczenie tego pojęcia jest szersze i nieco inne niż w „O istocie snów” A. Mindella – choć pewnie nikt tego i tak nie czytał:)))…</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span id="more-44"></span><br />
Tak więc.<br />
Kiedyś ktoś mnie natchnął do napisania tego mówiąc o intuicji&#8230;..<br />
… że nie zawsze (albo wręcz nigdy) nie idzie w parze z tak zwanym „myśleniem racjonalnym”, co z kolei natychmiast dało mi impuls do zadania sobie pytania: <strong>czym tak naprawdę owo racjonalne myślenie miałoby być?</strong><br />
Oczywiście kiedy tylko wymieniłem kilka zdań i poglądów o wyżej wymienionym zagadnieniu, oraz skonfrontowałem je z dostępnymi danymi, niczym diabeł <strong>z pudełka, zaczęły wychodzić przekrzywienia i przekłamania.</strong><br />
Krótko i węzłowato: to czym jest „myślenie racjonalne” jest tożsame z ogólnie przyjętymi normami społecznymi i tzw. potocznymi poglądami oraz definicjami zjawisk, które z kolei…. najczęściej są irracjonalne.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jednakże owa <strong>irracjonalność, jest</strong> do tego stopnia powszechna, <strong>wyssana z mlekiem matki</strong> i rozpromowana wszem i wobec niczym prawda objawiona, że osiadła w umysłach ludzkich, jako coś oczywistego, a tym samym prawdziwego i racjonalnego. Tymczasem wg. mnie jest dokładnie na odwrót – to nie intuicja jest irracjonalna i sprzeczna z racjonalnością, ale racjonalność powszechna jest „irracjonalna”, między innymi dlatego, że sprzeczna z intuicją.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">(Mam nadzieję, że już tutaj nie zabrzmiałem niejasno, chciałbym bowiem, żeby ten punkt był świetliście i wyraziście wręcz jasny).<br />
Od razu nasuwa się więc pytanie&#8230;..<br />
Skąd takie wnioski? I czy dzieje się tak tylko w tzw. „sprawach uczuciowych”?<br />
Ależ skąd. Dzieje się tak dokładnie w KAŻDEJ dziedzinie. Mamy do czynienia z całymi sekwencjami – od ignorowania wiedzy naukowej, poprzez spychanie na boczny tor znaków trafiających do naszej sfery poczuciowej (czyli nieodżałowanej intuicji) do samego końca – czyli bankructwa (bankructwo rozumiem tu jako zjawisko uniwersalne – może być plajtą zarówno finansową, emocjonalną, jak i każdym rodzajem porażki jaka nas spotka w życiu) stanowią dowód na dominację zachowań irracjonalnych w naszych poczynaniach. Ja, żeby nie podnosić na razie sprawy miłości (która – tak, tak – jest SZTUKĄ), postanowiłem, że wezmę na tapetę kwestie finansowe (coś pierwszego z brzegu praktycznie)….<br />
Choć praktycznie nie ma najmniejszego znaczenia jakiej dziedziny dotkniemy – wszędzie rządzą te same prawidła (kiedyś, ktoś powiedział, że na wojnie i w miłości nie ma zasad…. Szczerze? Dla każdego kto czytał choć „Sztukę Wojny” Sun Tzu, jasne będzie, do jakiego stopnia pozbawione jest podstaw owo „ludowe” powiedzonko).<strong> Uzgodniona rzeczywistość i mądrości potoczne – owe społecznie akceptowalne urojenia – bankrutują w zderzeniu w twardą rzeczywistością – tą racjonalną</strong>. Jednak ludzie w sposób magiczny pozostają na wszelkie sygnały na niebie i ziemi głusi (często ma to związek ze zjawiskiem homeostazy – ale o tym będzie później)<br />
Weźmy więc loterie pieniężne ( ale w zasadzie odnosi się to do każdej sytuacji, gdzie dana osoba doznaje nagłego przypływu pieniędzy).<br />
Z niejedną już w życiu osobą  rozmawiałem o wygranych w totolotka.<br />
Zróbmy więc eksperyment… Z czym nam się kojarzy duża wygrana w loterii? Jakie obrazy przychodzą nam do głowy, kiedy postawimy samych siebie na pozycji wygranego? Założę się, że będą to odczucia niesłychanie przyjemne…. Przesączone radością z wygranej, tzw. Dobrami doczesnymi ociekające wizje bizantyjskie…..<br />
Otóż&#8230;..statystycznie <strong>70-80% tych co wygrali w totolotka większe sumy kończy jako bankruci</strong>. Proszę sprawdzić – ja sobie tego nie wymyśliłem…….. To właśnie z tego powodu największe wygrane zaczęto wypłacać ratalnie – żeby bankrutujący zwycięzcy w silnej depresji , nie burzyli sielsko – anielskiego wizerunku Lotto…. Jeśli ktoś doczyta to do końca znajdzie odpowiedź na to jakie są takiego stanu rzeczy powody …. Czy jest to zgodne z tym co słyszymy wokół? Założę się, że nie…..<br />
I jeszcze na chwilkę wracając do racjonalności….<br />
Gdzie objawia się irracjonalność naszej pozornej racjonalności?<br />
Wszędzie! W każdej dziedzinie.<br />
Podobnie jak kasyna żyją z „frajerów”, przychodzących ze swoimi drobnymi po wygraną, tak światowe giełdy w dużej mierze „doją” niewielkich graczy, o marnym pojęciu o podstawach finansów, nie mówiąc już o mechanizmach działania giełd światowych…… <strong>Jesteśmy jak chłop małorolny, który wraz z całą swoją wiedzą, uzbrojony w 1000 pln renty, idzie wprost na Wall Street, żeby zbić majątek</strong>…. Spotkałem ostatnio naszego dawnego kolegę, mieszkającego poza granicami kraju, który z miną pokrzywdzonego opowiadał, że w wyniku niekorzystnych zbiegów okoliczności (uwaga nr 1: nigdy nie z własnej winy) stracił na giełdzie kilkadziesiąt tysięcy dolarów…<br />
Jak to możliwe – spytał ktoś??<br />
Po tym co odpowiedział, ja sam – jako człowiek o pojęciu o grze inwestycyjnej niewielkim – powiedziałem sobie „wow – gratuluję pewności siebie”.<br />
I myślę &#8222;nawet sobie nie ustawiłeś opcji „stop loss” a dziwisz się, że przegrywasz!” Nie dalej niż 3 tygodnie temu rozmawiałem z moim znajomym przedsiębiorcą, który <strong>tłumaczył mi się z umoczenia około 1 miliona pln</strong> (słownie: milion) w nieudane inwestycje giełdowe….. <strong>Oczywiście – NIE Z JEGO WINY</strong>…. Do czego zmierzam?<br />
Pojawia nam się pierwszy kawałek układanki – choć porządkowo, w s.y.s.t.e.m.&#8217;ie zostanie ustawiony na dalszej pozycji. Związany jest z irracjonalnym/emocjonalnym uzależnianiem się, wynikłym z wyżej wspomnianego zjawiska homeostazy</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W myśl „algorytmu”, około <strong>95-99% graczy</strong> (głównie tych drobnych – przy czym gracz drobny to taki, który inwestuje poniżej 1 miliona dolarów!), <strong>przegrywa</strong> (czyli wychodzi z mniejszą sumą niż wszedł).  Ten odsetek w ogóle – wahający się w przedziale 95- 99% &#8211; jest kluczem do rozumienia każdej dziedziny i każdej sztuki jakiej na swojej drodze dotkniemy. Pisałem o 95 – 99 % w innym kontekście – a mianowicie w odniesieniu do miłości – te same 95 – 99% ma zastosowanie na rynku finansowym. W sporcie, drobnej przedsiębiorczości – wszędzie. Jesteśmy przez nie określani……<br />
Jakie są tego powody?<br />
Dzieje się tak nie dlatego, że liczby są magiczne, ale dlatego, że ludzie są na tyle magiczni, żeby brać się za coś na czym się nie znają…. To co Erich Fromm pisał na wstępie sztuki miłości „<strong>nie ma drugiego zjawiska, w którym pokładalibyśmy takie nadzieje i które zawodziłoby z taką REGULARNOŚCIĄ jak miłość</strong>”, R. Kyiosaki czy R. Trump mogliby sparafrazować „<strong>niewiele jest zjawisk, który bardziej pobudzają naszą wyobraźnię od szybkiego zarobku i rzadko się zdarza, żeby cokolwiek zawodziło z większą regularnością</strong>”. Aha, tak na marginesie „<strong>95% biznesów bankrutuje w ciągu 10 lat</strong>” – to dane z naszego własnego podwórka – nie musimy koniecznie za oceany wypływać.<br />
To stąd właśnie tak <strong>silna potrzeba wyrabiania w sobie MECHANIZMÓW OBRONNYCH</strong>, o których – a jakże:) &#8211; jeszcze pisał będę&#8230;..<br />
Spychanie faktów i tego „jak naprawę jest” w głębokie pokłady podświadomości jest podobne składowania dynamitu w piwnicy – Jedna laska po drugiej (bez głupich skojarzeń!) – które tylko czekają na zapalnik który je zdetonuje….<br />
To nasza obrona w „obozie”….<br />
Nazywam to zjawisko racjonalizacji zbiorowej „syndromem obozu” z tej przyczyny, że <strong>w wielu przypadkach, zachodzi tu podobne zjawisko, do występującego u kogoś kto urodził się w obozie koncentracyjnym</strong>. Jako że nigdy nie znał innej rzeczywistości, tej poza murami, wysłuchuje opowieści o innym świecie, nie będąc w stanie w nie uwierzyć… Jego „racjonalna”, uzgodniona rzeczywistość, to obóz koncentracyjny…… Jeśli ktoś będzie mu opowiadał o piciu szampana na Polach Elizejskich w Nowy Rok, będzie to dla niego tak samo realne jak dla nas bajki o Czerwonym Kapturku….<br />
P.S. Powody bankructw zwycięzców w loteriach są niesłychanie proste… pod jednym wszakże warunkiem: jeśli tylko założymy – znowu – że wszystko jest sztuką i wymaga odpowiedniej wiedzy i umiejętności, a obchodzenie się z pieniędzmi nie jest tu wyjątkiem)<br />
1/ Brak im podstawowej edukacji w dziedzinie finansów, więc nie są władni określić ile tak naprawdę i na co mogą wydawać…. I niesłychanie szybko dochodzą do stanu pierwotnego – czyli tego przed wygraną – z jednym wszakże wyjątkiem…. Ich obciążenia kredytowe są proporcjonalne do skali wygranej, a nie ich marnych zarobków sprzed owej wygranej. Jeśli ktoś przed wygraną nie miał odłożonych pieniędzy i był zadłużony na kilkadziesiąt tysięcy złotych, to najprawdopodobniej w kilka lat po wygranej w magiczny sposób znajdzie się w sytuacji analogicznej, tylko na inną zupełnie skalę. Nie będzie miał pieniędzy tak samo jak ich nie miał przed wygraną, z tym, że jego obciążenia kredytowe będą się liczyły w MILIONACH a nie tysiącach</span></p>
<p><span style="color: #000000;">2/ (drugi powód jest pochodną pierwszego i praktycznie w nim się zawiera) Po wygraniu dużej kwoty, przeciętny obywatel rzuca się do „spełniania swoich marzeń” – czyli kupowania tych rzeczy, które zawsze chciał mieć, ale na nabycie których nie mógł sobie pozwolić z racji na niski status. Na tapetę wchodzą samochody sportowe, wystawne domy, przyjęcia…… Czyli jest to mniej więcej tak, jak posadzenie gospodyni domowej za sterami bombowca (wybaczcie feministki) – nic dobrego z tego wyjść nie może. Te 20%, które nie bankrutuje w pierwszych dajmy na to 5 latach po wygranej, to osoby, które podstawy edukacji finansowej liznęły i/lub mają obok siebie mądrych doradców….. + część z nich to Ci co wygrali kwoty wypłacalne w ratach i tylko to pozwala im zachować płynność. Z tej samej przyczyny dla której bankrutują zwycięzcy w lotto, nie za dobrze wiedzie się gwiazdom sportu – mamy do czynienia z kolejnymi bankructwami w ostatnich latach  (m.in. Evander Holyfield).<br />
Czy pamiętacie jeszcze bajki o przekleństwie związanym ze skarbami? Kiedy to znalezienie drogocennego skarbu ściągało na znalazcę przekleństwo? Otóż coś tu jest na rzeczy……..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pozdrawiam serdecznie</span></p>
<p>No title</p>
<p><span style="font-family: Georgia,Times New Roman,Times,serif; color: #2361a1;"><br />
Enter vehicle registration number:</span><br />
<span style="font-size: xx-small;"> </span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/racjonalnosc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Necromancer</title>
		<link>http://eternalquest.pl/necromancer</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/necromancer#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 18 Sep 2009 00:56:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Sport]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://rev.nazwa.pl/eternalquest/?p=1</guid>
		<description><![CDATA[Gwoli wytłumaczenia. Napisałem kiedyś (całkiem niedawno) takie oto coś. Jest to część mojej próby zrozumienia motywacji i działań pewnego rodzaju typu człowieka. Pisząc miałem na myśli konkretną osobę – kogoś kto jest najbliżej klinicznego przypadku nekrofilii (w rozumieniu NIESEKSUALNYM &#8211; żeby to było absolutnie jasne) spośród ludzi których w życiu poznałem&#8230; Wiem, że potocznie nekrofilia [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } 		H1 { margin-bottom: 0.21cm; page-break-after: avoid } 		H1.western { font-family: "Times New Roman", serif; font-size: 24pt; font-weight: bold } 		H1.cjk { font-family: "Arial Unicode MS"; font-size: 24pt; font-weight: bold } 		H1.ctl { font-family: "Tahoma"; font-size: 24pt; font-weight: bold } 		STRONG { font-weight: bold } 		EM { font-style: italic } --></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Gwoli wytłumaczenia. Napisałem kiedyś (całkiem niedawno) takie oto coś. Jest to część mojej próby zrozumienia motywacji i działań pewnego rodzaju typu człowieka. Pisząc miałem na myśli konkretną osobę – kogoś kto jest najbliżej klinicznego przypadku nekrofilii (w rozumieniu NIESEKSUALNYM &#8211; żeby to było absolutnie jasne) spośród ludzi których w życiu poznałem&#8230; </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Wiem, że </span><span style="color: #000000;">potocznie </span><span style="color: #000000;">nekrofilia kojarzy się  z aktualnością seksualną, jednak jest to&#8230;. właśnie tylko tyle: potoczna definicja, która dotyczy tylko niewielkiego wycinka, bardzo głębokiego zagadnienia. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Nadawanie nekrofilli zabarwienia tylko i wyłącznie erotycznego, to trochę tak jakby pojęcie „sadyzm” łączyć tylko i wyłącznie z praktykami BDSM. Oczywiście byłby to tylko bardzo niewielki wycinek bardzo obszernego i kompleksowego mechanizmu, którego pierwiastkiem jest specyficzyny rodzaj aktywności seksualnej. Wiemy, że pojęcie &#8222;zachowania sadystyczne&#8221;, nie ogranicza się do czysto seksualnych – a nawet więcej: czysto seksualna aktywność stanowi niewielką ich część. Nauczyciel wyżywający się na dziecku, jedno dziecko wyżywające się na drugim, mąż na żonie, pracodawca na pracowniku etc. Tutaj nie mamy problemu z przyjęciem tzw definicji szerokiej, natomiast w wypadku nekrofilii już tak. Powód? Wg mnie głęboko zakorzeniona definicja potoczna, czy inaczej „wąska”. </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Ale wracając do tematu. Postaram się jasno określić, co przez nekrofilię rozumiem, w jaki sposób się objawia i jak możemy te objawy rozpoznawać. Podam też  parę przykładów słynnych nekrofilii w historii, włącznie z urywkami ich portretów psychologicznych autorstwa prof. Ericha Fromma.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Tak więc do rzeczy.<span id="more-1"></span></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Necromancer – na bazie portretu psychologicznego H. Himmlera i A. Hitlera&#8230;.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Pisze Erich Fromm w &#8222;Anatomii Ludzkiej Destrukcyjności&#8221;:<br />
</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>„(&#8230;) Żyją wśród nas tysiące Himmlerów. Myśląc w kategoriach społecznych, trzeba zdawać sobie sprawę, że w normalnym życiu mogą czynić jedynie pomniejsze szkody, chociaż nie wolno nie doceniać rzeszy ludzi, którym wyrządzili krzywdę i których uczynili nieszczęśliwymi(&#8230;)”</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Są wśród nas&#8230;. Praktycznie każdy ma co najmniej jednego w pobliżu&#8230;. często za blisko, na tyle, że zatracamy krytycyzm&#8230;</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Częściej jest mężczyzną niż kobietą, jednak znajdziemy necromancerów obu płci – po prostu rzadziej są kobietami&#8230;..</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Jaki jest?</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Jest kilka cech które występują niemal zawsze i kilka które mogą ale nie muszą&#8230;.<br />
Jest silnie<strong> narcystyczny&#8230;..</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Przekonany o swojej specjalności, wyjątkowości. Zawsze ma rację – niezależnie od tego co mówią inni. Jeśli przyznaje się do błędu (dzieje się to bardzo rzadko) to jedynie wtedy, kiedy jest to absolutnie koniecznie dla zachowania status quo&#8230; Czyli po prostu wtedy, kiedy jest mu to na rękę (mąż na odczepnego przyznaje żonie, że ma problem, którym musi się zając. Często dotyczy to jakiejś błahostki. Robi to po to, żeby dała mu święty spokój i uspokoić sytuację, a nie dlatego, że uważa, iż w jakimkolwiek stopniu jest z nim coś nie tak).</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em>(z biografii Hitlera: z pozostałych cech charakterologicznych wymienię jeszcze trzy, blisko powiązane ze sobą: jego narcyzm, jego odsunięcie się od świata oraz jego brak uczuć: miłości ciepła, współczucia (&#8230;)”. Hitler „(&#8230;)wykazuje wszystkie typowe symptomy skrajnie narcystycznej osoby: zainteresowany jest jedynie samym sobą, s w o i m i pragnieniami, s w o i m i myślami, s w o i m i życzeniami; bez końca potrafi rozmawiać o s w o i c h ideach, s w o j e j przeszłości, s w o i c h planach; świat jest realny tylko na tyle na ile możestać się przedmiotem jego intryg i pragnień. Inni ludzie są ważni jedynie w takim stopniu, w jakim mogą mu posłużyć; zawsze wie wszystko lepiej od innych(&#8230;)”.</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em>I dalej&#8230;.</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>„</strong><em>(&#8230;) Z narcyzmem powiązany jest skrajny brak zainteresowania czymkolwiek i kimkolwiek, wyjąwszy to , co miało mu bezpośrednio służyć, oraz chłodny dystans jaki zachowywał w stosunkach ze wszstykimi ludźmi”</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em>tyle o narcyźmie Hitlera profesor Erich Fromm</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Jest <strong>egoistyczny.<br />
</strong>Nie interesuje go nic poza nim samym i na świat patrzy tylko i wyłącznie przez pryzmat własnej osoby i swoich potrzeb. W tym co mówi większość dotyczy jego samego i jego problemów. Znaczenie innych ludzi jest jedynie funkcją jego własnych potrzeb. Wynika to z całkowitego skupienia na własnej osobie. Z tego też względu, możliwe jest wzbudzenie w nim uczuć jedynie wtedy kiedy ujrzy jakie przełożenie dana sytuacja ma to na jego własne uczucia. Necromancera nie interesuje to co dzieje się z otoczeniem, jeżeli nie wynika z tego nic dla niego samego. Reagował będzie tylko wtedy, kiedy wystąpi sytuacja zagrażająca jemu samemu, albo zostanie do tego zmuszony (np. nie można zostawić partnera całkowicie samemu sobie w sytuacji kiedy ludzie z zewnątrz patrzą i mogą sobie pomyśleć, że nie jest przykładnym obywatelem), głównie przez potencjalnie negatywną ocenę z zewnątrz.<br />
W przypadku necromancera często mamy do czynienia  z zachowaniami graniczącymi z hipochondrią. Kiedy pojawia się wokół jakaś choroba – zaczyna się natychmiast martwić o swoje zdrowie. Charakterystyczne jest to, że raczej tylko o swoje. Może unikać narażania siebie na pewne (często urojone ryzyko) natomiast nie ma problemu z tym, że np. jego dziecko, matka, partner są na nie narażeni. Będzie się martwił zdrowiem innych tylko w takim stopniu, w jakim choroba innych będzie stanowiła zagrożenie dla jego własnego zdrowia (zarażenie).</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Pomimo często &#8222;przykrywających&#8221; jego prawdziwy charakter, pozornych cech osobowości (spokój, wręcz melancholia), jest głęboko <strong>sadystyczny&#8230;. </strong><br />
Nie potrafi w ludziach wzbudzać prawdziwych uczuć, więc metodą utrzymywania związków jest kontrola nad drugą osobą. Z tego względu będzie poszukiwał jednostek słabych psychicznie i podatnych na wpływ. Często młdoszych, z gorszych warstw społecznych, o masochoistycznym rysie charakteru.<br />
„Dla charakteru sadystycznego wszystko co żyje musi być poddane kontroli; istoty żywe zmieniają się w rzeczy (..) przedmioty kontroli”. <strong><br />
</strong>Paradoksalnie często metodą jaką obiera necromancer jest wzbudzanie litości&#8230; Czy chcecie w to wierzyć, czy nie Himmler wzbudzał sympatię, głównie z powodu tego, że w niektórych wzbudzał litość, szczególnie tych bliskich.<br />
Pamiętajmy też, że sadyzm jest częścią syndromu sado-masochistycznego i zawsze występuje w parze z masochizmem. Zgodnie z logiką syndromów)<br />
W tym przypadku oznacza to uleganie wpływowi i poddawanie się jednosktom silniejszym pod jakimś względem&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Idźmy dalej&#8230;.</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">W związkach intymnych jest <strong>chorobliwie zazdrosny.</strong><br />
Ta cecha wynika z powyższych – syndromu sado-masochistycznego i niemożliwości wzbudzania i odczuwania prawdziwych emocji. Jedynym sposobem relacji jest „posiadanie” i „kontrolowanie”. Z tej też przyczyny necromancer musi kontrolować swojego partnera, wtedy tylko czuje że jest „kochany”. Mogąc kontrolować każdy jego ruch, znać każdy zakamarek, trzymać szczelnie na smyczy. Będzie osobę „kochaną” izolował i zamykał w swojej „twierdzy” &#8211; oczywiście dla jej dobra. Sprawdzał pocztę, grzebał w telefonie, śledził, obserwował&#8230;. Każda jej próba wydostania się, każdy przejaw osobistej inicjatywy, próby spełniania się, są przez necromancera elminowane. Za pomocą takich środków jakie są w danym momencie konieczne – czyli sprawią, że ofiara&#8230; przepraszam: „osoba kochana, wycora się ze swojej inicjatywy i powróci w ramiona necromancera. Czyli do stanu homeostazy. Osiąga to najczęściej&#8230;..</span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">I z portretu Hitlera, w związku z jego romansem z Gelą Raubal: <strong>„Traktował ją niczym więźnia, był skrajnie zazdrosny, sam zresztą wówczas zaczął żywo flirtować z Ewą Braun(&#8230;)”</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><br />
<strong>&#8230;stosując szantaż emocjonalny<br />
</strong><br />
Bowiem jego jedyną metodą na zatrzymanie drugiej osoby jest zwykły podstęp i szantaż emocjonalny (o tym napiszę szerzej jeśli poczuję wenę:)) &#8211; myślę, że każdy z nas ma do czynienia z tym zjawiskiem na większą lub mniejszą skalę. Ci którzy obcują z necromancerem spędzają życie w przytłaczającym poczuciu winy, które nadchodzi z dwóch stron równocześnie a/ to spowodowane „cierpieniem” jakie wzbudza w necromancerze nasze zachowanie [ ukrycie czegoś, zrobienie czegoś w kierunku prawdziwego własnego rozwoju, a nawet seksowne ubranie się – tutaj necromancer cierpi z powodu tego „że inni się na nią/niego gapią”] b/ poczucie winy spowodowane tym, że poddajemy się raz za razem, zaprzeczając sobie i za każdym razem oddając cząstkę siebie. Każdy człowiek w głębi wie, kiedy występuje przeciwko sobie, kiedy rezygnuje z własnych planów, żeby uspokoić sytuację”. Kiedy rozmienia się na drobne, po to, żeby uratować &#8222;uczucie&#8221; które nigdy nie istniało.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Necromancer jest<strong> nudny i „nieżywy”, nie spontaniczny&#8230;.</strong><br />
&#8230;. Obcując z taką osobą, nawet przygodnie, czujemy jak każde jego słowo, każdy ruch i gest, pochłaniają kawałek nas. Od takich osób wręcz wieje nudą. I nie chodzi o to, że się &#8222;nudzą&#8221;, czy też  czasami jest z nimi nudno, ale że są nudni jako osoby z głębi swej istoty. Kiedy jesteśmy zmuszeni z nimi obcować bardzo szybko wypieramy ich ze swojej pamięci – po prostu nasza świadomość buntuje się przed choćby zachowaniem ich obrazu i wyrzuca ich jak produkt przemiany materii&#8230;.. Kiedyś miałem taki ciekawy przypadek. Poznawszy taką osobę, widziawszy ją kilkadziesiąt razy – nazwijmy go X &#8211; nie mogłem zapamiętać jak wygląda&#8230;. Spytałem kolegi, który też X poznał i kilkakrotnie spotkał, „czy to X przechodził przed chwilą z tą dziewczyną pod rękę? Na co kolega odpowiedział „dziwne, wydawało mi się że ona szła sama”. Powtórzyłem ten eksperyment z innym znajomym – siedzieliśmy kiedyś (ja i kolega) z X i jego kobietą i rozmawialiśmy o czymś. X się może dwa razy półgębkiem odezwał. Po jakimś czasie kiedy nawiązałem do tej rozmowy, kolega ten, spytany, czy pamięta człowieka który siedział wtedy przy stole z nami (dokładnie naprzeciwko niego) zaczął ze mną argumentować „przecież tam nikogo poza tą kobietą nie było”. Jest to niezwykle rzadki i skrajny przypadek tego zjawiska. Niezależnie 3 osoby które tą samą osobę widziały, które z nią pobieżnie zamieniły kilka słów, kompletnie zapomniały nie tylko &#8211; w jednym przypadku &#8211; jak wygląda (jak wyglądal nie widział nikt!), ale że w ogóle była w tym miejscu, czy istniała.<br />
<em>„(&#8230;) obawia się wszystkiego, co nie jest pewne i przewidywalne, co może zaskoczyć niespodzianką, która zmusi go do spontanicznej i oryginalnej reakcji. Z tego powodu boi się życia. Życie przeraża go własnie dla tego, że z samej definicji jest nieprzewidywalne i niepewne(&#8230;)charakter sadystyczny może „kochać” jedynie wówczas, gdy kontroluje, tzn. kiedy ma władzę nad obiektem swej „miłości”. Charakter sadystyczny jest z reguły ksenofobiczny i neofobiczny – każdy, ktor jest obcy oznacza coś nowego, a nowe wzbudza strach, podejrzliwość i niechęć, onieważ wymaga spontanicznej, żywej i niezrutynizowanej reakcji(&#8230;)”.<br />
</em>Paradoksalnie jego martwota i brak spontaniczności reakcji często poczytywane są za wyraz rozsądku i odpowiedzialności. Tu znowu przykład z biografii Himmlera <em>„(..)wychwalaliby go jako miłego ojca i męża, który jako przewodniczący komitetu parafialnego zawsze pozostanie przykładem i inspiracją dla innych”. </em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>Z portretu Hitlera: „(&#8230;)Kolejną z nekrofilitycznych cech Hitlera była n u d a. Jego kowersacje przy stole stanowią najbardziej drastyczną manifestację tej formy braku życia(&#8230;)”. (Erich Fromm „Anatomia Ludzkiej Destrukcyjności, 1973)</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><em>„</em><strong>(&#8230;)niektórzy członkowie towarzystwa, mimo wyraźnych wysiłków, aby się opanować , nie potrafili stłumić ziewania. Lecz towarzystkie spotkanie ciągnęło się w tej samej monotonnej, męczącej pustce jeszcze przez godzinę lub dwie, dopóki na koniec Ewa Braun nie porozmawiała z Hitlerem który p o z w a l a ł (tu odsyłam do sadyzmu i traktowania ludzi jak własność) iść na górę(&#8230;)” (A. Speer, 1970)</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">Co jeszcze wynika z biografii Heinricha Himmlera?</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><a name="DDE_LINK"></a>Necromancer ma szcerą awersję do pakowania się w sytuacje choćby z daleka pachnące niebezpieczeńśtwem i przygodą, co przez wiele matek poczytywane jest za kolejny objaw odpowiedzialności i spokoju, a w istocie powodowane jest tym, że necromancer jest&#8230;&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">…&#8230;<strong>tchórzliwy</strong> (można to zauważyć niemalże w każdym działaniu H. Himmlera)<br />
&#8230;i w obliczu prawdziwego lub urojonego zagrożenia natychmiast podwija ogon, jednak w sprzyjających okolicznościach (kiedy wie że nic mu nie grozi) – potrafi sprawić wrażenie pełnego tupetu. Jak to było w wypadku Heinricha Himmlera <em>„gdy tylko rozwiały się obawy przed wysłaniem go na font Heinrich nabrał tupetu. Ośmielił się palić papierosy (..) i osądzał sytuację polityczną, komentując doniesienia o rezygnacji Ludendorffa słowami „to mnie nie zadowala”. </em>Boi się osób silnych i eliminuje ich ze swojego otoczenia. Tylko wtedy czuje że panuje całkowicie nad swoją ofiarą.. czyli inaczej: „osobą kochaną”.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tym co często nam umyka, na pierwszy rzut oka to fakt, że jest&#8230;&#8230;<em> </em></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em>…..</em><strong>pełen obrzydzenia wobec ludzi, nawet tych bliskich. </strong><br />
Siedząc z kobietą, dzieckiem, znajomym – necromancer wygina się wręcz w pałąk, po to żeby nie zbliżyć się za bardzo do „obiektu”. Dla osoby niewprawnej może to być na pierwszy rzut oka niezauważalne, jednak wprawne oko wychwyci taki niuans natychmiast. Wygląda to wręcz komicznie. Często obserwując necromancera siedzącego w towarzystwie, ze swoją kobietą, stwierdzamy, że on przyszedł sam a ona z kimś innym, z którym własnie rozmawia. Necromancer bowiem – zupełnie nieświadomie – odsuwa się od niej tak daleko, że wyglądają jakby byli osobno. To samo można zaobserwować kiedy taka para idzie razem – nawet za rękę (co jest wymuszone jak najbardziej i stanowi zwykle „akt własności”). Necromancer będzie odciągał biodra tak daleko jak tylko to możliwe, co w pewnym momencie zaczyna wyglądać wręcz komicznie.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jednocześnie zaś wykazuje cechę, która często w przypadku np. Himmlera była poczytywana za „uprzejmość”&#8230;. Jest to spowodowane tym, że necromancer stara się być lubiany i popularny. <em><br />
„Oczywiście , nawet sadysta taki jak Himmler może mieć pewne pozytywne, ludzkie cechy charakteru, jak uprzejmość względem niektórych ludzi w określonych sytuacjach(&#8230;)”.</em></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em> </em>Napisałem o tym z kilku powodów.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pierwszy jest taki, że rzadko uświadamiamy sobie, iż ludzie tacy są wśród nas i mają się dobrze, często aż za dobrze.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Po drugie &#8211; bardzo rzadko zdajemy sobie sprawę z powagi sytuacji &#8211; zauważamy, że coś jest nie tak tu i ówdzie, ale najczęściej dajemy się zwieść pozorom. Kiedy przychodzi moment refleksji &#8211; a uwierzcie mi, w końcu zawsze przychodzi &#8211; często jest już bardzo późno.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W takiej sytuacji nie ma wygranych. Jeśli chodzi o takie osoby &#8211; nie ma dla nich ratunku. Jak pisałem &#8211; najczęściej są to osoby płci męskiej:) tak to dziwnie natura nam ułożyła &#8211; tego typu cechy można dość sprytnie maskować, w dodatku niektóre z nich bardzo łatwo pomylić z tymi dobrymi (nudę ze spokojem np., zazdrość z miłością, kontrolę z dbałością etc etc). Pamiętajmy jednak o tym, że decydując się na życie z taką osobą, wychowując z nią dzieci &#8211; zarówno my jak i i one przesiąkamy tym co taka sytuacja ze sobą niesie. W pewnym momencie zmiany spowodowane dotykaniem oka ciemności, dochodzą do punktu nieodwracalności.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Co wtedy? Wtedy sami jesteśmy martwi &#8211; tylko tak to można nazwać. Rolą ludzi o których piszę, jest zamienianie tego co żywe w martwe. Trudno jest zapewne wyczuć moment kiedy umieramy, szczgólnie w sytuacji, gdy trucizna jest przesączana w nasze żyły stopniowo i powolutku.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pamiętajmy też o tym, że za każdym razem, kiedy &#8222;sprzedamy&#8221; kawałek własnej duszy, w imię fałszywie pojętego dobra, i poddamy się woli necromancera, wzrośnie nasz stopień obrzydzenia własną osobą, tym samym przybliżając nas do jądra ciemności. Ciemna woda jest wyżej niż była kiedykolwiek i ciągle nabiera&#8230;&#8230; im głębiej się w nią zanurzamy tym trudniej nam wyjść</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Kerel<br />
<em><br />
PS. chciałem wyraźnie zaznaczyć, iż część z tych cech, w jakimś &#8211; najczęściej bardzo śladowym &#8211; stopniu występuje w każdym człowieku. Różnica jest taka, że u necromancera, dominują one w jego charakterze, podczas gdy u osoby zdrowej są tylko małą cząstką.</em></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>PS. 2. Uwagi dodatkowe: </strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>Kolejną z cech przejawianych przez nekrofila jest wyraz twarzy: „(&#8230;) Twarz Hitlera wyglądala, jakby ciągle węszył (…), bez przerwy czuł wstrętny odór, widać to wyraźnie na wielu fotografiach(&#8230;)” </strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>I jeszcze jedna ważna cecha: krzywe uśmieszki</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;">„<strong>(&#8230;) Nie śmiał się ze swobodą, ale zawsze był to roadzj uśmieszku (&#8230;)” </strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>(E. Fromm, 1973)</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>PS. 3. Poznałem w życiu dwóch niemal czystych nekrofili. Z jednym nie wiem co się stało ( na jego węszenie, nudne rozmowy i krzywe uśmieszki narażony byłem na studiach), drugi ma się dobrze i jest tzw. „głową rodziny”, wychowując kolejne pokolenie „wąchaczy”:) Przy obcowaniu z takim człowiekiem zawsze przechodzą wręcz ciarki, rozmowy zawsze i nieodmiennie są piekielnie nudne, ciągle wykrzywia twarz, nie patrzy w oczy tylko gdzieś obok (jednak to jest oczywiście do opanowania – niektóre osoby o cechach nekroflilitycznych świadome tego, będą zmuszać się do patrzenia w oczy).</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>Jak to możliwe że ludzie o tak podłym charakterze, przemykają przez życie często niezauważeni?</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"><strong>Wg mnie najwiękse błędy i nieporozumienia w diagnozowaniu tego charakteru, wynikają z upowszechnionej tzw. „wąskiej definicji”, sexualnej nekrofilii. Nic bardziej błędnego – są również jej formy całkowicie nieseksualne, często też występujące w niewielkim nasileniu, lub praktycznie wypychane. W wypadku formy reaktywnej nekrofilii często wystepuje tzw. przesadna dbałość o czystość i obrzydzenie brudem, czasami nawet za zwykłym wegetarianizmem może się kryć motywacja nekrofilityczna (jako forma reaktywna obrzydzenia zabijaniem). Oczywiście bardzo rzadko tak jest i nie oskarżajmy każdego wegetarianina o charakter nekrofilityczny:)</strong></span></p>
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;">
<p style="margin-bottom: 0cm;"><span style="color: #000000;"> </span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/necromancer/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

