<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>eternalquest &#187; System</title>
	<atom:link href="http://eternalquest.pl/category/system/feed" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://eternalquest.pl</link>
	<description>Rozwój Osobisty</description>
	<lastBuildDate>Wed, 21 Sep 2011 09:11:01 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Media</title>
		<link>http://eternalquest.pl/media</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/media#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Dec 2010 03:17:11 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[System]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=169</guid>
		<description><![CDATA[Od jakiegoś czasu – po odkryciu na własny użytek kłamstw jakich dopuszcza tzw. elita władzy – zacząłem poświęcać więcej uwagi temu co się naprawdę dzieje na świecie. W końcu po raz pierwszy wydało mi się, że umiem ułożyć w wspójną całość całe sekwencje decyzji polityczno-ekonomicznych, które wczesniej wydawaly mi sie kompletnie bez sensu. Po kilku [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p>Od jakiegoś czasu – po odkryciu na własny użytek kłamstw jakich dopuszcza tzw. elita władzy – zacząłem poświęcać więcej uwagi temu co się <em>naprawdę</em> dzieje na świecie. W końcu po raz pierwszy wydało mi się, że umiem ułożyć w wspójną całość całe sekwencje decyzji polityczno-ekonomicznych, które wczesniej wydawaly mi sie kompletnie bez sensu. Po kilku miesiącach analizy teraźniejszości, zabrałem się za wiwisekcje historii. Natychmiast okazało się, że całe sekwencje decyzji politycznych, okazało się jedynymi mozliwymi z punktu widzenia logiki systemu kapitalistycznego. W tym wszystkim bardzo interesujące jest to w jaki sposób media pokazują to co się działo i dzieje i ja to się ma do rzeczywistości.</p>
<p>Monopolizacja mediów to problem dużo poważniejszy niż się może wydawać i nie bez znaczenia jest to, że większość społeczeństwa nie zdaje sobie sprawy z tego zagrożenia. Jesteśmy do tego stopnia omamieni i zahipnotyzowani wolnością jaką rzekomo osiągnęliśmy po obaleniu wielkich totalitaryzmów XX wieku, że nie zauważamy tego, że pod nosem rośnie nam nowy, o wiele bardziej niebezpieczny od tych z przeszłości właśnie dlatego, że pozostaje niewidoczny.</p>
<p>Jeśli chodzi o media&#8230;..<br />
<span id="more-169"></span></p>
<p><a name="more-169"></a><strong><span style="text-decoration: underline;">Kontrola nad informacją – czyli tzw. propaganda</span></strong></p>
<p>Dzisiaj mamy do czynienia z prawdziwym holocaustem informacyjnym – w samych tylko USA w latach 70-tych było ponad 50 dużych korporacji medialnych, dzisiaj 6 kolosów kontroluje przepływ wiadomości na całym świecie. W ich zarządach zasiadają, przechodzący od jednej korporacji do drugiej, bossowie wielkiego przemysłu. Nie dziwi więc, że informacje podawane przez mainstreamowe media są do tego stopnia zuniformizowane i jednostronne, a programy publicystyczne przypominają treścią kroniki filmowe z czasów komuny. W Wielkiej Brytanii sytuacja może okazać się jeszcze gorsza, z powodu nadciągającego (jeśli nie uda się tego jakoś zablokować w sądzie) wchłonięcia BSkyB przez imperium medialne Ruperta Murdocha, by w ten sposób uczynić z tego rzutkiego biznesmana właściciela powyżej 50% mediów w UK.  <a href="http://www.guardian.co.uk/media/2010/sep/13/rupert-murdoch-bskyb-claire-enders">BSkyB takover</a></p>
<p>Jednym ze sposobów na kontrolowanie tego co ludzie mają w głowie jest zafałszowanie a w najlepszym razie zrelatywizowanie zapisu historycznego poprzez a/ wymazanie lub/i zniekształecenie b/ wprowadzenie przefałszowanej (w najlepszym razie tendencyjnej) jego wersji.</p>
<p><span style="text-decoration: underline;"><strong>Relatywizacja i fałszowanie rzeczywistości</strong></span></p>
<p>Następnym krokiem w kierunku uwiarygodnienia <em>historii</em> jest działanie dwutorowe polegające na a/ <strong>eliminowaniu oryginalnych dokumentów</strong> b/uwiarygadnianiu i <strong>monopolizowaniu </strong><em><strong>historii</strong></em> przy użyciu mediów(<strong>propaganda</strong>) c/deprecjonowaniu i eliminowaniu z dyskursu publicznego ludzi, którzy <em>myślą inaczej</em>. Podobnie do relatywizacji historycznej, doskonale działa relatywizacja teraźniejszości i przyszłości. Podobnie jak w wypadku zapisu historycznego – dostajemy przekżywioną, zmonopolizowaną wersję bieżących wydarzeń i tego co jest przewidywane w przyszłości. Przy czym to, że prognozy te są z zasady błędne nie ma wielkiego znaczenia – ludzie mają zbyt krótką pamięć, żeby połączyć to co się dzieje dzisiaj z tym co ktoś powiedział wczoraj. Ktoś kiedyś policzył, że <strong>specjaliści od prognoz ekonomicznych mylą się w niemal w ponad 80%</strong> przypadków, jednak każdą następną prognozę, wypowiadają z takim samym namaszczeniem i wiarą w słuszność sprawy. Kluczowe dla tego typu zabiegów jest <strong>stosowanie repetycji</strong> (powtarzanie czegoś w nieskończoność, aż ludzie uwierzą), aż do punktu osiągnięcia masy krytycznej, momentu kiedy większość będzie co do czegoś przekonana i zacznie przejmować na siebie rolę cenzora rzeczywistości i sama eliminować dysydentów.<br />
Proces ten jest wspomagany systemem edukacji (albo jak niektórzy mówią – jej brakiem). Dlaczego? Bo&#8230;..</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">… edukacja skupia się na sprawach nieważnych, ignorując najważniejsze</span></strong></p>
<p>Robert Kiyosaki w książce „Conspiracy of the rich”, pisze o tym że system ułożony jest w taki sposób aby ‘wydoić’ biednych i wrzucić do kieszeni bogatych, co prowadzi do pogłebiania się stratyfikacji społecznej. Dzieje się tak między innymi dlatego, że rośnie przepaść informacyjna pomiędzy niższymi i <em>średnimi klasami(średnia klasa w praktyce nie istnieje w krajach Europy zachodniej)</em> a grupą bogaczy. Narzędziem jest <strong>kontrola powszechnej edukacji</strong> przez bogaczy i w rezultacie odcięcie biednych o prawdziwej informacji, przy jednoczesnym nabijaniu im głów niepotrzbnymi śmieciami.</p>
<p>Amerykańskim i europejskim systemem edukacji rządzi w praktyce Fundacja Rockefellera – wielki grzyb na tyłku ludzkości, ponad-narodowa instytucja maczająca swoje palce w każdej dziedzinie życia – od edukacji, przez zdrowie (m.in. Cancer Research) do przemysłu zbrojeniowego i naftowego (m.in. Exxon) i bankowego.</p>
<p>Sumaryzując, dzięki grupie rzutkich biznesmenów, przez niektórych nazywanej rządem światowym, system edukacji to zbitek rzeczy niepotrzebnych lub/i zafałszowanych, wymieszanych w taki sposób aby w głowie młodego człowieka wywołać chaos. Kiedy ktoś nam mówi, że to czego nas uczą to prawda, wypada zapytać: czyja?</p>
<p>Oczywiście zafałszowania systemu edukacyjnego nie są jedynymi. Powszechna dezinformacja dotyczy wszystkich dziedzin naszego życia.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">historia jest pisana(fałszowana)przez zwycięzców.</span></strong></p>
<p>Zawsze kiedy słyszymy o tym, że np.: ‘I wojna została wywołana przypadkiem, bo Wilhelm II był niezrównoważony i w ogóle nie lubił Anglików, możemy być pewni, że obcujemy z manipulacją historyczną. Tego typu wiara w jakąś dziwną przypadkowość kierującą losami świata, jest silnie związana imamanentą malfunkcją ludzkiej psychiki. Z tego względu wielu historyków i analityków skupia się bardziej na tym, co ktoś powiedział, że myśli, niż komu to co robił faktycznie służyło, w jakiś niepojęty sposób zakładając, że polityk mówił to co myslał i zamierzał robić to co mówił.</p>
<p>Widać to idealnie na przykładzie oficjalnego zapisu historii z nazistowskich niemiec z okresu zaraz przed i w czasie drugiej wojny światowej.</p>
<p>Prawie każda książka historyczna skupia się na tak naprawdę peryferyjnych funkcjach faszyzmu, pomijając to, że został on faktycznie zaprowadzony przez pieniądze wielkiego biznesu, rękami Hitlera. Historycy mało zajmują się ekonomicznymi podstawami dojścia Hitlera do władzy, a skupiają niemal wyłącznie na ideologicznych i dla samego systemu mało istotnych. Celowo zapomniano o zasadzie ‘follow the money’, tak jakby jakimś magicznym sposobem w tamtym przypadku przestała działać, wyolbrzymiając nieistotne cechy, po to, by zaciemnić prawdziwe pochodzenie faszyzmu.</p>
<p>Jeśli chcemy dojśc do tego kto <em>naprawdę</em> jest zwycięzcą w tej wojnie (i co za tym idzie pisze historię), musimy obrać wszyskto z nowomowy i pierdół i rzetelnie odpowiedziec na pytanie jaki jest wspólny mianownik tych, którzy na tym skorzystali. Jeśli to zrobimy sprawa wyda się jasna: wojnę wygrał kapitalizm, co de facto stałoby sie niezależnie od tego czy wojnę wygrałby Hitler czy Alianci.</p>
<p>Doskonałym przykładem na działanie dezinformacji jest debata pomiędzy dwoma historykami piszącymi na temat dojścia do władzy Hitlera, która tylko zaciemniła i zrelatywizowała rolę jaką odegrał wielki biznes.</p>
<p>Henry Ashby Turner Jr i David Abraham napisali o tym samym – roli wielkiego przemysłu w dojściu Hitlera do władzy. Pierwszy pisał o tym, że wpłaty wielkiego niemieckiego biznesu na rzecz partii nazistowskiej były niewielkie (z tego co wiem, głównie oparł się tutaj na rzekomej <em>fałszywości</em> pamiętników Thyssena), drugi napisał coś wręcz przeciwnego: bez pieniędzy wielkiego przemysłu nie byłoby Hitlera. Jako, że nie mamy pełnego wglądu do materiałów jakimi posługiwali się historycy, jesteśmy poniekąd zmuszeni do posłużenia się zdrowym rozsądkiem. Na ile dojście Hitlera do władzy i zbudowanie potężnej armii było w ogóle możliwe bez potężnego wsparcia ekonomicznego? Odpowiedź jest prosta: nie było. Dla mnie sprawa nabrala jasności natychmiast, kiedy przeczytałem o ten fragment:</p>
<blockquote><p>In 1998 General Motors hired Mr. Turner to investigate the wartime activities of Opel, its German subsidiary, which a group of Holocaust survivors was suing. His research led to the book “General Motors and the Nazis: The Struggle for Control of Opel, Europe’s Biggest Carmaker” (2005).</p></blockquote>
<blockquote><p>Mr. Turner concluded that although Opel had made the morally dubious decision to produce engines for the Luftwaffe in 1938, by the time the war began General Motors had lost control of the company and therefore had no say in its production of military vehicles or its use of slave labor.</p></blockquote>
<p>To typowy przypadek, gdzie zwycięzcy, czyli klasa rządząca, wybiela się rękami pracującego na ich usługi historyka, który najpierw, z pomocą skomasowanego ataku, niszczy swojego przeciwnika, a następnie pisze pamflet o ‘niewinności’ General Motors w kwestii budowy silników dla Niemców. Mamy tutaj idealny wręcz przykład manipulacji widocznej gołym okiem, czegoś co dzieje się w każdej dziedzinie życia. Ale widocznej tylko wtedy, kiedy przeprowadzimy porządną analizę motyw&gt;działanie&gt;zysk. Zbyt wielką wagę przykładamy do tego, co Hitler w jakimś momencie mówił, a mniejszą do tego co faktycznie robił i na czyją rękę działał.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Telewizja i prasa w rękach kilku gigantów.</span></strong></p>
<p>Wracając do naszej bieżącej systuacji, powinniśmy się głęboko zastanowić, czy występująca dzisiaj koncentracja kapitału w środkach przekazu nie zagraża dostępowi do rzetelnej informacji i – co za tym idzie – w dalszej perspektywie wolności?</p>
<p>Światem mediów praktycznie rządzi kilka potężnych korporacji, zarządami poprzeplatanymi z bossami dużych koncernów, byłych polityków, bankierów etc. To trochę żmudna robota, ale można ich wyśledzić po prostu chodząc po listach zarządów każdej firmy z osobna i porównując je do siebie.</p>
<p>Poza zmonopolizowaną machiną medialną, mamy do czynienia z kolejną ciemną sił czającą się za uśmiechniętą fasadą kapitalizmu: inwigilacją. Kiedyś pewnie napisałbym – wywiadem, jednak agencja wywiadowcza potocznie kojarzona jest rządem, podczas gdy większość wywiadu jest na nas robiona przez korporacje handlowe. Jest nią&#8230;&#8230;</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Inwigilacja</span></strong></p>
<p>Machina rozwijająca się dzisiaj jak parkinson na żyznej glebie zagrożenia atakami terrorystycznymi.</p>
<p>Inwigilacja jest potężnym narzędziem w rękach systemu, pozwalającym mierzyć to, co ludzie myślą i na ile proces pierwszy – czyli propaganda – odnosi zamierzony skutek.</p>
<p>Idąc przez Londyn – oglądając wszystkie widoczne kamery jakie nas obsewują i wiedząc o milionach tych, które są niewidoczne – zaczynam się zastanawiać jak blisko nam do Orwellowskiego „Roku 1984”. Nie ma to nic wspólnego z komunizmem swoją drogą – to po prostu wynik zaniku kontroli ludzi nad państwem, co prowadzi do ukrytego rozwoju totalitaryzmu.</p>
<p>Korporacje korporacje dowiadują się o nas wszystkiego co mogą za pomocą przeróżnych zmyślnych technik, posługując się coraz szerszym wahlarzem środków kontroli, począwszy od ankiet, przez grzebanie w śmieciach, po zwykłe hakowanie danych. (dowody, karty kredytowe, cctv). Jednak w tej chwili toczy się debata nad wprowadzeniem czegoś, co przebije całą resztę razem wziętą&#8230;..</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">RFID – mikroczipy dla ludzi.</span></strong></p>
<p>Prawie nikt nie wie o wielkiej walce toczącej się o zalegalizowanie i wprowadzenie do powszechnego użytku technologii RFID (Radio Frequency ID), czyli coś co wprowadzi ludzkość w całkiem nowy wymiar śledzenia.</p>
<p>Czym jest RFID?<br />
<strong>RFID</strong> (<a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C4%99zyk_angielski">ang.</a> <em>Radio-frequency identification</em>) – system kontroli przepływu towarów w oparciu o zdalny, poprzez <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Fale_radiowe">fale radiowe</a>, odczyt i zapis danych (np. <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/GUID">identyfikatora GUID</a>) z wykorzystaniem specjalnych <a href="http://pl.wikipedia.org/wiki/Uk%C5%82ad_elektroniczny">układów elektronicznych</a>, przytwierdzonych do nadzorowanych przedmiotów (wikipedia.pl). Z jakichś tajemniczych powodów wikipedia nie pisze o wszczepianiu czytników w ludzi. Nie pisze ale pokazuje na zdjęciach – przynajmniej tyle:</p>
<p><div id="attachment_198" class="wp-caption alignleft" style="width: 220px">
	<a href="http://eternalquest.pl/wp-content/uploads/2011/01/220px-RFID_hand_1.jpg"><img class="size-full wp-image-198" title="220px-RFID_hand_1" src="http://eternalquest.pl/wp-content/uploads/2011/01/220px-RFID_hand_1.jpg" alt="" width="220" height="165" /></a>
	<p class="wp-caption-text">dłoń przez zabiegiem wszczepienia chipa RFID</p>
</div></p>
<p>Jak w tym wszystkim zachowują się media? Podobnie jak w każdej sprawie, gdzie system kapitalistyczny stawiany jest w sytuacji moralnie wątpliwej – i  tutaj media zachowują się tchórzliwie unikając poważnej debaty nad czymś, co potencjalnie może drastycznie ograniczyć wolność obywatelską wszystkich ludzi. Główne stacje telewizyjne co najwyżej puszczają durne reklamówki promujące tą ‘<em>inwigilację’ dla naszego ‘dobra</em>’.</p>
<p>Sytuacja, gdzie każda osoba będzie nosiła w sobie mały chip wielkości ziarenka ryżu jest bliższa niż się wydaje. W amerykańskiej telewizji już od jakiegoś czasu puszczane są reklamówki technologii RFID, jak np. ta:</p>
<p><div id="attachment_199" class="wp-caption alignleft" style="width: 220px">
	<a href="http://eternalquest.pl/wp-content/uploads/2011/01/220px-RFID_hand_2.jpg"><img class="size-full wp-image-199" title="220px-RFID_hand_2" src="http://eternalquest.pl/wp-content/uploads/2011/01/220px-RFID_hand_2.jpg" alt="" width="220" height="165" /></a>
	<p class="wp-caption-text">dłoń po operacji wszczepienia chipa RFID</p>
</div></p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="350" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/1RKog5dMlxA&amp;feature" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="350" src="http://www.youtube.com/v/1RKog5dMlxA&amp;feature"></embed></object></p>
<p>albo wielce dowcipna reklamówka IBM.</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="350" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/_xNhL39uD7I" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="350" src="http://www.youtube.com/v/_xNhL39uD7I"></embed></object></p>
<p>Przypomnę, że to co nam natchnieni pracownicy branży PR tak pięknie pokazują nie jest wcale melodią tak dalejkiej przyszłości. RFID zostało zaaprobowane przez amerykańską FDA (food and drug agency) w 2002 roku i od tego czasu trwają szeroko zakrojone przygotowania do zuniwersalizowania tego rozwiązania. Oczywiście naczelnym powodem jest&#8230;.. walka z terrorem. Inne znane powody to:</p>
<p>- ułatwienie życia – nie trzeba nosić ze sobą iluś kart</p>
<p>- bezpieczeńśtwo – w szczególności jeśli chodzi o ludzi starszych, chorych, dzieci – niesłychanie łatwo będzie namierzyć każdego w razie czego</p>
<p>- monitorowanie zdrowia chorych ludzi (tutaj zgadzam się, że zastosowanie tej technologii będzie miało bardzo silne strony pozytywne. Np. u diabetyków)..</p>
<p>Tutaj wywiad z kobietą która walczy o zablokowanie legalności takich rozwiązań:</p>
<p><object classid="clsid:d27cdb6e-ae6d-11cf-96b8-444553540000" width="425" height="350" codebase="http://download.macromedia.com/pub/shockwave/cabs/flash/swflash.cab#version=6,0,40,0"><param name="src" value="http://www.youtube.com/v/zn031wT1YQs" /><embed type="application/x-shockwave-flash" width="425" height="350" src="http://www.youtube.com/v/zn031wT1YQs"></embed></object></p>
<p>&#8230;&#8230;..i cytat ze sponsorowanego przez Rockefellerów FoxNews kawałek z 2002 roku dotyczący radiowych czipów identyfikacyjnych.</p>
<p><a href="http://www.foxnews.com/story/0,2933,70992,00.html&lt;br &gt;&lt;/a&gt;">„WASHINGTON — A massive database that the government will use to monitor every purchase made by every American citizen is a necessary tool in the war on terror.”</a></p>
<p>To co ostatnio mi się w pełnej krasie objawia byłoby śmieszne gdyby nie było prawdziwe. Jak mówi senator Ron Paul, to bardzo zły czas, kiedy obywatele boją się swojego rządu.</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/media/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Powrót do domu w plastikowym worku II</title>
		<link>http://eternalquest.pl/powrot-do-domu-w-plastikowym-worku-ii</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/powrot-do-domu-w-plastikowym-worku-ii#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 20 Jul 2010 02:36:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=89</guid>
		<description><![CDATA[Postanowiłem po dłuższej przerwie wrócić do swojego bloga. Dotąd był pisany z wielkiego doskoku, raz od wielkiego dzwonu, na kolanie i bez większego zastanowienia gdzie to wszystko zmierza. Podobnie sprawa się ma z jego popularnością – po co pisać, skoro nikt tego nie czyta?:) Do tego – jak ktoś celnie to ujął – wpisy są [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p>Postanowiłem po dłuższej przerwie wrócić do swojego bloga. Dotąd był pisany z wielkiego doskoku, raz od wielkiego dzwonu, na kolanie i bez większego zastanowienia gdzie to wszystko zmierza. Podobnie sprawa się ma z jego popularnością – po co pisać, skoro nikt tego nie czyta?:) Do tego – jak  ktoś celnie to ujął – wpisy są nieuczesane.<br />
Zastanawiałem się nawet, czy w ogóle ich nie wywalić i nie zacząć od nowa &#8211; za dużo tutaj błędów stylistyznych, niektóre wypowiedzi są niespójne i wyrwane z kontekstu, przez co pewnie zrozumiałe tylko dla autora. Jednak mam do nich zbyt wielki sentyment, szczególnie do &#8222;Necromancera&#8221;, żeby to zrobić.</p>
<p>Zdaje sobie także sprawę, że w kilku miejscach byłem zbyt „agresywny” i parłem do przodu, nie próbując zrozumieć drugiej strony sporu, co czego się przyznaję, jednak zostawię to co już napisane (i tak mało kto to przeczytał), bo jest to uczciwy zapis stanów emocjonalnych w jakich się znajdowałem w tamtym czasie i myśli jakie się z tego wyłaniały. Myśli nie zawsze ładnie uczesanych  jednak wg mnie ważnych. Teraz na tyle na ile to możliwe, postaram się być konsekwentny i bardziej stylistycznie poprawny.</p>
<p><span id="more-89"></span></p>
<p><strong>Po co pisać blog? </strong></p>
<p>Moja potrzeba &#8222;twórczości&#8221;, wychodzi z przeświadczenia, iż żyjemy w fałszywym poczuciu bezpieczeństwa i przyszedł najwyższy czas się przebudzić.  Wiem, że zabrzmiałem jak Świadek Jechowy, ale nic na to nie poradzę:) Mogę jednie zapewnić, że nie mam specjalnych inklinacji religijnych.</p>
<p>Wracając do sprawy&#8230;</p>
<p>Z jakichś dziwnych powodów, ludzie uwierzyli, że wraz z narodzinami tzw. demokracji w rodzaju amerykańskim, skończyło się zagrożenie propagandą, wszelkimi formami totalitaryzmu, kontroli informacji, dezinformacji, że rządy przestały mieć inklinacje do popełniania zbrodni. Uważam, że pomimo wielkich zmian, mamy wciąż do czynienia z tym samym problemem, jako że system w swojej istocie się nie zmienił. W pewnym sensie nawet, aparat represyjny stał się bardziej niebezpieczny, bo niemal zupełnie niewidoczny.</p>
<blockquote><p><span style="font-size: small;"><span style="color: #000000;">Jak pisze prof. Erich Fromm („Mieć czy być”, 1978)<br />
</span> </span><span style="color: #000000;">„</span><span style="font-family: 'Times New Roman', serif;"><span style="font-size: small;"><span style="color: #000000;">Społeczeństwo oraz jego psychofizyczny reprezentant, czyli rodzina, mają przed sobą rozwiązanie rzeczywiście trudnego zagadnienia: w jaki sposób złamać wolę jednostki bez równoczesnego uświadomienia j ej operacji na niej wykonywanych? Jednak w skomplikowanym procesie indoktrynacji,nagród, kar oraz stosownej ideologii udaje się to zagadnienie rozwiązać wystarczająco dobrze, aby większość ludzi wierzyła, iż działa wedle swej własnej woli, bez zdawania sobie zupełnie sprawy, iż sama ta wola jest uwarunkowana i manipulowana.”</span></span></span></p></blockquote>
<p>Ostatnio bardzo wiele czasu spędziłem na czytaniu książek z pogranicza psychologii sukcesu, które w jakimś momencie ustąpiły ogólnopojętej filozofii i pscyhologii społecznej. W to wszystko wplątał się marketing, ze szczególnym uwzględnieniem tego internetowego ( z czegoś w końcu trzeba żyć) i reklama. Analizując pewne prawa rządzące ludźmi – zarówno jednostkami jak i grupami – doszedłem do wniosku, że wszystkie je można przenieść na większą skalę. Następnie doszło do mnie, że z praw tych, podobnie do wielkich firm reklamowych (które zresztą w proces tworzenia czegoś co często nazywa się „Matriksem”, są silnie zaangażowane) z praw tych korzystają wszystkie wielkie koncerny, oraz rządy państw, z amerykańskim na czele.<br />
Żyjemy w kulturze PR, gdzie bardzo ważne jest ukazanie i wypromowanie o towaru, tak aby był odpowiednio kuszący dla klienta. Musi być dobrze opakowany, mieć nośną nazwę i silnie działać na emocje. Rozpoznaliśmy te „jakości” i wiemy jak bardzo ważne są w handlu. Mógłbym przytoczyć 100 różnych guru od marketingu, mówiących o rozpoznania prawdziwych potrzeb ( tych irracjonalnych oczywiście, jako że realnie, człowiek potrzebuje bardzo niewiele) , szukania emocjonalnych guziczków, działając na wszystkie zmysły celem wzbudzania silnych emocji prowadząych do kupna towaru. Czasem trafia się w ludzki strach (np. pisząc o zagrożeniu i dając na nie odpowiedź, w rodzaju np. w twoim klozecie żyje 10000000 bakterii, ale nie martw się, nasz środek X wszystkie je wybije, tak, żebyś mógł czuć się bezpiecznie).<br />
Otóż uważam, że w taki sposób w jaki wpycha nam się proszek do prania, czy wycieczkę do Nowego Jorku, rządy i instytucje sprzedają nam choroby, zmiany klimatyczne i inne globalne zagrożenia.<br />
Ludzki umysł nie działa racjonalnie (albo bardzo rzadko tak się dzieje). Działamy emocjonalnie. Nikt nie sprawdzi ile ma roztoczy w dywanie, ile bakterii w klozecie, ani o ile stopni podnosi się globalna temperatura. Nie sprawdzi czy choroba, na którą szczepionkę się nachalnie promuje, jest niebezpieczna, czy informacje o zagrożeniu są jedynie zabiegiem promocyjnym. W części – przeważającej – nie sprawdzamy tego bo nie mamy czasu i wolimy wierzyć tzw. autorytetom gadającym do nas ze szklanego pudełka, a w części tych zagadnień, przy najlepszych nawet chęciach,  nie mamy takiej możliwości. Jesteśmy atakowani informacyjną papką z każdej strony, i odnalezienie pośród tej góry łajna prawdziwych, niezmanipulowanych informacji, graniczy  z cudem.</p>
<p><strong>Jeśli chodzi o tematy jakie mam zamiar poruszać&#8230;&#8230;.</strong></p>
<p>Na pewno tylko te zagadnienia, które są według mnie istotne dla rozwoju człowieka  – zarówno jednostki, jak i ludzkości – a na które albo nie ma dobrych odpowiedzi albo takowe odpowiedzi istnieją ale są w mojej opinii błedne.<br />
.<br />
Interesuje mnie psychologia, ze szczególnym uwzględnieniem psychologii społecznej i mechanizmów formowania się charakteru społecznego. Zagadnienie praktycznie nieobecne w mediach, choć jedno z najistotniejszych w ogóle<br />
Mam zamiar badać mechanizmy działania systemu monetarnego (ze szczególnym uwzględnieniem tego w USA,, który jak wiemy promieniuje na cały świat)<br />
Jestem żywo zainteresowany kwestią AGW (Antropogenic Global Warming) – czyli globalnego ocieplenia spowodowanego przez człowieka – i działeniem IPCC (International Panel for Climate Change), czyli oficjalnego ciała, posadowionego przy ONZ, odpowiedzialnego za badania klimatu i przewidywanie jego zmian w przyszłości.<br />
|Bardzo interesuje mnie też kilka zagadnień ze świata medycyny. Takich jak wzajemna zależność przyczynowoa skutkowa wirusa HIV i AIDS(nabytego zespołu spadku odpoworności), badania nad lekarstwem na raka<br />
Nie mogę również przejść spokojnie nad pewnymi niepokojącymi kwestiami związanymi z tzw. &#8216;Atakiem na Amerykę&#8217; z  11 Sierpnia 2001 roku.</p>
<p><strong>Co mnie nie intersuje?</strong></p>
<p>Nie interesują mnie sezonowe fascynacje, nie mające wpływu na kierunek w jakim zmierza świat i jednostka w nim zatopiona. Takie jak kwestia parady gejów, życia gwiazd, szwindli politycznych, przekupstwa polityków, świąt bożego narodzenia i wielkanocy. Podobnie jak nie interesuje mnie „kolekcjonarstwo” do niczego niepotrzebnych danych – typu ile zarabia gwiazda X, czym jeździ gwiazda Y, ile mleka dają krowy w Izraelu i ilu jest posłów w parlamencie Ugandy (Polski zresztą też). Jest potworna masa informacji nieistotnych albo mało istotnych i nierozwiązywalnych, o których dyskutuje się z wielkim ogniem i z czego nic nie wynika. Jak powiedział Charles Bukowski ustami Mickey&#8217;a Rourke w filmie „Barfly” &#8211; aż głowa mnie boli od myślenia o rzeczach, których nie chciałbym robić i miejsc do których nie chciałbym pojechać (czy jakoś tak).<br />
Tyle tytułem wstępu</p>
<p>Pozdrawiam</p>
<p>JJ</p>
<p><!-- Start LIVE CHAT image tag, for details visit www.mioot.com -->
<div id="miootOnOffDiv"><a href="javascript:OnOffImage('V')" ><img src="https://chat3.mioot.com/customer/custom/icons/A5539online.jpg" id="miootOnLineImage" border="0" title="Click for live chat"  alt="Click for live chat" /></a><img src="https://chat3.mioot.com/customer/custom/icons/A5539offline.jpg" id="miootOffLineImage"  style="border:0px;width:0px;height:0px;visibility:hidden" border="0" title="Click for live chat" alt="Click for live chat"  /><script type="text/javascript" src="https://chat3.mioot.com/customer/custom/onoffjs/A5539onoff.js?Who=A5539&#038;skillID=1" ></script>
<div id="miOOturlLive" name="miOOturlLive" style="text-align:center"></div>
<div style="font-family: Verdana; font-size: 8px;width:119px;" ><a href="http://www.mioot.com" target="_blank" style="text-decoration:none">Live Chat Software</a> by miOOt</div>
<p><noscript>
<div><a href="http://www.mioot.com/?livechatid=A5539">Live Chat Software</a></div>
<p></noscript></div>
<p><!-- End LIVE CHAT image tag, for details visit www.mioot.com -->								</p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/powrot-do-domu-w-plastikowym-worku-ii/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Racjonalność?</title>
		<link>http://eternalquest.pl/racjonalnosc</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/racjonalnosc#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 Oct 2009 04:44:31 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Sport]]></category>
		<category><![CDATA[Zdrowie/Żywienie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=44</guid>
		<description><![CDATA[To będzie taki lekki i chaotyczny wpis (niestety znowu „na szybko”) &#8211; stanowiący kolejny kawałek „podwaliny” pod s.y.s.t.e.m. ( na razie nie wyjawię o co tu chodzi:)) Chciałem napisać coś o racjonalności/irracjonalności i „uzgodnionej rzeczywistości” (dla mnie znaczenie tego pojęcia jest szersze i nieco inne niż w „O istocie snów” A. Mindella – choć pewnie [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><span style="color: #000000;"></p>
<p><span style="color: #000000;">To będzie taki lekki i chaotyczny wpis (niestety znowu „na szybko”) &#8211; stanowiący kolejny kawałek „podwaliny” pod  <strong>s.y.s.t.e.m.</strong> ( na razie nie wyjawię o co tu chodzi:))</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Chciałem napisać coś o racjonalności/irracjonalności i „uzgodnionej rzeczywistości” (dla mnie znaczenie tego pojęcia jest szersze i nieco inne niż w „O istocie snów” A. Mindella – choć pewnie nikt tego i tak nie czytał:)))…</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><span id="more-44"></span><br />
Tak więc.<br />
Kiedyś ktoś mnie natchnął do napisania tego mówiąc o intuicji&#8230;..<br />
… że nie zawsze (albo wręcz nigdy) nie idzie w parze z tak zwanym „myśleniem racjonalnym”, co z kolei natychmiast dało mi impuls do zadania sobie pytania: <strong>czym tak naprawdę owo racjonalne myślenie miałoby być?</strong><br />
Oczywiście kiedy tylko wymieniłem kilka zdań i poglądów o wyżej wymienionym zagadnieniu, oraz skonfrontowałem je z dostępnymi danymi, niczym diabeł <strong>z pudełka, zaczęły wychodzić przekrzywienia i przekłamania.</strong><br />
Krótko i węzłowato: to czym jest „myślenie racjonalne” jest tożsame z ogólnie przyjętymi normami społecznymi i tzw. potocznymi poglądami oraz definicjami zjawisk, które z kolei…. najczęściej są irracjonalne.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jednakże owa <strong>irracjonalność, jest</strong> do tego stopnia powszechna, <strong>wyssana z mlekiem matki</strong> i rozpromowana wszem i wobec niczym prawda objawiona, że osiadła w umysłach ludzkich, jako coś oczywistego, a tym samym prawdziwego i racjonalnego. Tymczasem wg. mnie jest dokładnie na odwrót – to nie intuicja jest irracjonalna i sprzeczna z racjonalnością, ale racjonalność powszechna jest „irracjonalna”, między innymi dlatego, że sprzeczna z intuicją.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">(Mam nadzieję, że już tutaj nie zabrzmiałem niejasno, chciałbym bowiem, żeby ten punkt był świetliście i wyraziście wręcz jasny).<br />
Od razu nasuwa się więc pytanie&#8230;..<br />
Skąd takie wnioski? I czy dzieje się tak tylko w tzw. „sprawach uczuciowych”?<br />
Ależ skąd. Dzieje się tak dokładnie w KAŻDEJ dziedzinie. Mamy do czynienia z całymi sekwencjami – od ignorowania wiedzy naukowej, poprzez spychanie na boczny tor znaków trafiających do naszej sfery poczuciowej (czyli nieodżałowanej intuicji) do samego końca – czyli bankructwa (bankructwo rozumiem tu jako zjawisko uniwersalne – może być plajtą zarówno finansową, emocjonalną, jak i każdym rodzajem porażki jaka nas spotka w życiu) stanowią dowód na dominację zachowań irracjonalnych w naszych poczynaniach. Ja, żeby nie podnosić na razie sprawy miłości (która – tak, tak – jest SZTUKĄ), postanowiłem, że wezmę na tapetę kwestie finansowe (coś pierwszego z brzegu praktycznie)….<br />
Choć praktycznie nie ma najmniejszego znaczenia jakiej dziedziny dotkniemy – wszędzie rządzą te same prawidła (kiedyś, ktoś powiedział, że na wojnie i w miłości nie ma zasad…. Szczerze? Dla każdego kto czytał choć „Sztukę Wojny” Sun Tzu, jasne będzie, do jakiego stopnia pozbawione jest podstaw owo „ludowe” powiedzonko).<strong> Uzgodniona rzeczywistość i mądrości potoczne – owe społecznie akceptowalne urojenia – bankrutują w zderzeniu w twardą rzeczywistością – tą racjonalną</strong>. Jednak ludzie w sposób magiczny pozostają na wszelkie sygnały na niebie i ziemi głusi (często ma to związek ze zjawiskiem homeostazy – ale o tym będzie później)<br />
Weźmy więc loterie pieniężne ( ale w zasadzie odnosi się to do każdej sytuacji, gdzie dana osoba doznaje nagłego przypływu pieniędzy).<br />
Z niejedną już w życiu osobą  rozmawiałem o wygranych w totolotka.<br />
Zróbmy więc eksperyment… Z czym nam się kojarzy duża wygrana w loterii? Jakie obrazy przychodzą nam do głowy, kiedy postawimy samych siebie na pozycji wygranego? Założę się, że będą to odczucia niesłychanie przyjemne…. Przesączone radością z wygranej, tzw. Dobrami doczesnymi ociekające wizje bizantyjskie…..<br />
Otóż&#8230;..statystycznie <strong>70-80% tych co wygrali w totolotka większe sumy kończy jako bankruci</strong>. Proszę sprawdzić – ja sobie tego nie wymyśliłem…….. To właśnie z tego powodu największe wygrane zaczęto wypłacać ratalnie – żeby bankrutujący zwycięzcy w silnej depresji , nie burzyli sielsko – anielskiego wizerunku Lotto…. Jeśli ktoś doczyta to do końca znajdzie odpowiedź na to jakie są takiego stanu rzeczy powody …. Czy jest to zgodne z tym co słyszymy wokół? Założę się, że nie…..<br />
I jeszcze na chwilkę wracając do racjonalności….<br />
Gdzie objawia się irracjonalność naszej pozornej racjonalności?<br />
Wszędzie! W każdej dziedzinie.<br />
Podobnie jak kasyna żyją z „frajerów”, przychodzących ze swoimi drobnymi po wygraną, tak światowe giełdy w dużej mierze „doją” niewielkich graczy, o marnym pojęciu o podstawach finansów, nie mówiąc już o mechanizmach działania giełd światowych…… <strong>Jesteśmy jak chłop małorolny, który wraz z całą swoją wiedzą, uzbrojony w 1000 pln renty, idzie wprost na Wall Street, żeby zbić majątek</strong>…. Spotkałem ostatnio naszego dawnego kolegę, mieszkającego poza granicami kraju, który z miną pokrzywdzonego opowiadał, że w wyniku niekorzystnych zbiegów okoliczności (uwaga nr 1: nigdy nie z własnej winy) stracił na giełdzie kilkadziesiąt tysięcy dolarów…<br />
Jak to możliwe – spytał ktoś??<br />
Po tym co odpowiedział, ja sam – jako człowiek o pojęciu o grze inwestycyjnej niewielkim – powiedziałem sobie „wow – gratuluję pewności siebie”.<br />
I myślę &#8222;nawet sobie nie ustawiłeś opcji „stop loss” a dziwisz się, że przegrywasz!” Nie dalej niż 3 tygodnie temu rozmawiałem z moim znajomym przedsiębiorcą, który <strong>tłumaczył mi się z umoczenia około 1 miliona pln</strong> (słownie: milion) w nieudane inwestycje giełdowe….. <strong>Oczywiście – NIE Z JEGO WINY</strong>…. Do czego zmierzam?<br />
Pojawia nam się pierwszy kawałek układanki – choć porządkowo, w s.y.s.t.e.m.&#8217;ie zostanie ustawiony na dalszej pozycji. Związany jest z irracjonalnym/emocjonalnym uzależnianiem się, wynikłym z wyżej wspomnianego zjawiska homeostazy</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W myśl „algorytmu”, około <strong>95-99% graczy</strong> (głównie tych drobnych – przy czym gracz drobny to taki, który inwestuje poniżej 1 miliona dolarów!), <strong>przegrywa</strong> (czyli wychodzi z mniejszą sumą niż wszedł).  Ten odsetek w ogóle – wahający się w przedziale 95- 99% &#8211; jest kluczem do rozumienia każdej dziedziny i każdej sztuki jakiej na swojej drodze dotkniemy. Pisałem o 95 – 99 % w innym kontekście – a mianowicie w odniesieniu do miłości – te same 95 – 99% ma zastosowanie na rynku finansowym. W sporcie, drobnej przedsiębiorczości – wszędzie. Jesteśmy przez nie określani……<br />
Jakie są tego powody?<br />
Dzieje się tak nie dlatego, że liczby są magiczne, ale dlatego, że ludzie są na tyle magiczni, żeby brać się za coś na czym się nie znają…. To co Erich Fromm pisał na wstępie sztuki miłości „<strong>nie ma drugiego zjawiska, w którym pokładalibyśmy takie nadzieje i które zawodziłoby z taką REGULARNOŚCIĄ jak miłość</strong>”, R. Kyiosaki czy R. Trump mogliby sparafrazować „<strong>niewiele jest zjawisk, który bardziej pobudzają naszą wyobraźnię od szybkiego zarobku i rzadko się zdarza, żeby cokolwiek zawodziło z większą regularnością</strong>”. Aha, tak na marginesie „<strong>95% biznesów bankrutuje w ciągu 10 lat</strong>” – to dane z naszego własnego podwórka – nie musimy koniecznie za oceany wypływać.<br />
To stąd właśnie tak <strong>silna potrzeba wyrabiania w sobie MECHANIZMÓW OBRONNYCH</strong>, o których – a jakże:) &#8211; jeszcze pisał będę&#8230;..<br />
Spychanie faktów i tego „jak naprawę jest” w głębokie pokłady podświadomości jest podobne składowania dynamitu w piwnicy – Jedna laska po drugiej (bez głupich skojarzeń!) – które tylko czekają na zapalnik który je zdetonuje….<br />
To nasza obrona w „obozie”….<br />
Nazywam to zjawisko racjonalizacji zbiorowej „syndromem obozu” z tej przyczyny, że <strong>w wielu przypadkach, zachodzi tu podobne zjawisko, do występującego u kogoś kto urodził się w obozie koncentracyjnym</strong>. Jako że nigdy nie znał innej rzeczywistości, tej poza murami, wysłuchuje opowieści o innym świecie, nie będąc w stanie w nie uwierzyć… Jego „racjonalna”, uzgodniona rzeczywistość, to obóz koncentracyjny…… Jeśli ktoś będzie mu opowiadał o piciu szampana na Polach Elizejskich w Nowy Rok, będzie to dla niego tak samo realne jak dla nas bajki o Czerwonym Kapturku….<br />
P.S. Powody bankructw zwycięzców w loteriach są niesłychanie proste… pod jednym wszakże warunkiem: jeśli tylko założymy – znowu – że wszystko jest sztuką i wymaga odpowiedniej wiedzy i umiejętności, a obchodzenie się z pieniędzmi nie jest tu wyjątkiem)<br />
1/ Brak im podstawowej edukacji w dziedzinie finansów, więc nie są władni określić ile tak naprawdę i na co mogą wydawać…. I niesłychanie szybko dochodzą do stanu pierwotnego – czyli tego przed wygraną – z jednym wszakże wyjątkiem…. Ich obciążenia kredytowe są proporcjonalne do skali wygranej, a nie ich marnych zarobków sprzed owej wygranej. Jeśli ktoś przed wygraną nie miał odłożonych pieniędzy i był zadłużony na kilkadziesiąt tysięcy złotych, to najprawdopodobniej w kilka lat po wygranej w magiczny sposób znajdzie się w sytuacji analogicznej, tylko na inną zupełnie skalę. Nie będzie miał pieniędzy tak samo jak ich nie miał przed wygraną, z tym, że jego obciążenia kredytowe będą się liczyły w MILIONACH a nie tysiącach</span></p>
<p><span style="color: #000000;">2/ (drugi powód jest pochodną pierwszego i praktycznie w nim się zawiera) Po wygraniu dużej kwoty, przeciętny obywatel rzuca się do „spełniania swoich marzeń” – czyli kupowania tych rzeczy, które zawsze chciał mieć, ale na nabycie których nie mógł sobie pozwolić z racji na niski status. Na tapetę wchodzą samochody sportowe, wystawne domy, przyjęcia…… Czyli jest to mniej więcej tak, jak posadzenie gospodyni domowej za sterami bombowca (wybaczcie feministki) – nic dobrego z tego wyjść nie może. Te 20%, które nie bankrutuje w pierwszych dajmy na to 5 latach po wygranej, to osoby, które podstawy edukacji finansowej liznęły i/lub mają obok siebie mądrych doradców….. + część z nich to Ci co wygrali kwoty wypłacalne w ratach i tylko to pozwala im zachować płynność. Z tej samej przyczyny dla której bankrutują zwycięzcy w lotto, nie za dobrze wiedzie się gwiazdom sportu – mamy do czynienia z kolejnymi bankructwami w ostatnich latach  (m.in. Evander Holyfield).<br />
Czy pamiętacie jeszcze bajki o przekleństwie związanym ze skarbami? Kiedy to znalezienie drogocennego skarbu ściągało na znalazcę przekleństwo? Otóż coś tu jest na rzeczy……..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Pozdrawiam serdecznie</span></p>
<p>No title</p>
<p><span style="font-family: Georgia,Times New Roman,Times,serif; color: #2361a1;"><br />
Enter vehicle registration number:</span><br />
<span style="font-size: xx-small;"> </span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/racjonalnosc/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co Różni Człowieka Sukcesu od Nieudacznika?</title>
		<link>http://eternalquest.pl/co-rozni-czlowieka-sukcesu-od-nieudacznika</link>
		<comments>http://eternalquest.pl/co-rozni-czlowieka-sukcesu-od-nieudacznika#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 Oct 2009 16:27:38 +0000</pubDate>
		<dc:creator>JJ</dc:creator>
				<category><![CDATA[System]]></category>
		<category><![CDATA[Wynurzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://eternalquest.pl/?p=32</guid>
		<description><![CDATA[Temat jest niesłychanie obszerny i związany jest z próbą – udaną dodam – odpowiedzi na pytanie: DLACZEGO JEDNI OSIĄGAJĄ SUKCESY A INNI NIE? I dalej&#8230; Co tak naprawdę różni tych którzy osiągają sukces od tych którzy go nie osiągają? Pytania pomocnicze: może są inteligentniejsi? Mają więcej szczęścia? Ktoś im dał pierwsze pieniądze? Co mają w [...]


No related posts.

Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p></p><p><!-- 		@page { size: 21cm 29.7cm; margin: 2cm } 		P { margin-bottom: 0.21cm } --><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Temat jest niesłychanie obszerny i związany jest z próbą – udaną dodam – odpowiedzi na pytanie: <strong>DLACZEGO JEDNI OSIĄGAJĄ SUKCESY A INNI NIE? </strong></span></p>
<p style="font-weight: normal;"><span style="color: #000000;">I dalej&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Co tak naprawdę różni tych którzy osiągają sukces od tych którzy go nie osiągają? Pytania pomocnicze: może są inteligentniejsi? Mają więcej szczęścia? Ktoś im dał pierwsze pieniądze? </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Co mają w sobie takiego, czego nieudacznicy nie mają? </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta i – jak to bywa w takich przypadkach – trudna do wprowadzenia. Jeśli natomiast wejdzie się w ten „tryb” robi się oczywista. Od razu śpieszę z wyjaśnieniem, że mi się do końca jeszcze nie udało. Mózg ludzki ma nieprawdopodobne wręcz umiejętności obronne przed wszelkiego rodzaju zmianą – co Brian Tracy nazywa homeostazą.<span id="more-32"></span></span></p>
<div style="text-align: center;"><span style="color: #000000;">*<br />
</span></div>
<p><span style="color: #000000;">Tak więc do rzeczy i konkretnie już teraz.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Na pytanie można odpowiedzieć w pierwszym rzucie tak:<br />
Różnicę pomiędzy ludźmi sukcesu a tymi co go nie osiągają jest…to, że Ci którzy osiągają sukces wyrobili w sobie nawyk robienia rzeczy, których nieudacznicy nie lubią robić… i nie robią. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Zasadę tę jako pierwszy opisał (o ile mi wiadomo nikt tego przed nim nie zrobił) niejaki Albert E.N. Gray, w roku 1953, w swoim eseju pt. „The common Denominator of Success”. Pracy tej nie udało mi się znaleźć w języku polskim, więc posłużę się swoim tłumaczeniem. Gray pyta:<br />
<strong>„(…)Dlaczego ludzie sukcesu są zdolni do robienia rzeczy, których robić nie lubią, podczas gdy nieudacznicy nie są? Ponieważ ludzie sukcesu mają na tyle silne cele, aby sprawić, że wyrabiają w sobie nawyk wykonywania rzeczy których nie lubią, w celu dotarcia do celów do których pragną dotrzeć” </strong></span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #000000;"><strong>* *<br />
</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Postawa i nauki Briana Tracy &#8211; czyli coś bardzo mi bliskiego&#8230;&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Cała książka jednego z absolutnych tytanów literatury sukcesu na świecie Briana Tacy, pt. „Maksimum osiągnięć” potwierdza to co Gray ponad pół wieku temu zawarł w swoim krótkim eseju.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tracy pisze: <strong>„(..) Istoty ludzkie – ty i ja – to organizmy na wskroś celowe. Jesteśmy teleologiczni w tym sensie, że motywują nas cele, a więc oczekiwane stany końcowe. Jesteśmy tak psychicznie zaprogramowani, by stale przesuwać się od jednego celu do następnego i nigdy nie osiągamy prawdziwego szczęścia, nie posuwając się w stronę osiągnięcia czegoś, co jest dla nas ważne(…)”</strong>.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">W kwestii oczekiwań wobec nas i tego co chcemy. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">„</span><span style="color: #000000;">Od życia otrzymujesz niekoniecznie to, czego chcesz, lecz to, czego oczekujesz”</span></p>
<p><span style="color: #000000;">To bardzo ważne stwierdzenie. Trudno znaleźć osobą, która nie chce i nie marzy o lepszym życiu… Jednak jak wielu z nich naprawdę takiego życia oczekuje? Wierzy, że może stać się ich udziałem? A gdyby prawda ostateczna była taka, że to właśnie brak umiejętności wyrobienia w sobie wiary w osiągnięcie czegoś, i spisania tego jako CEL jest powodem porażki w jakiejkolwiek próbie osiągnięcia tego? I nic innego? Jeśli cała reszta to nic innego jak próżne wymówki, przeszkody jak najbardziej do pokonania? Spełnianie oczekiwań innych ludzi – dodajmy oczekiwań niezwykle zaniżonych – wobec nas? Bardzo dobrze ujmuje to Henry Ford w słowach<strong>„Jeśli wierzysz, że coś możesz zrobić, lub jeśli wierzysz, że nie możesz, to w obu wypadkach masz rację”</strong>. (zdaję sobie sprawę, że panuje moda na „złote myśli”, jednak mam nieodparte wrażenie, iż bardzo niewielu ludzi je właściwie rozumie i wprowadza w czyn).</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #000000;">* * *<br />
</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Omówię na szybko 7 podstawowych praw psychiki wyróżnionych przez Tracy’ego w &#8222;Maksimum Możliwości&#8221;, jako  że to jedna z najważniejszych książek na jaką można w życiu trafić. Taka, która owo życie może na dobre zmienić&#8230;.. </span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>1/”(…) PRAWO PANOWANIA…..</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><em><strong>.mówi, że możesz mieć na tyle pozytywne uczucia wobec samego siebie, na ile czujesz, że sam kontrolujesz swoje życie. Siła negatywnych uczuć wobec siebie jest proporcjonalna do poczucia braku kontroli lub bycia pod kontrolą jakiejś zewnętrznej siły, osoby lub wpływu (…)To prawo powszechnie znane w psychologii. Nazywa się je punktem panowania . Istnieje ogólna zgodność co do tego, że większość stresów, lęków, napięć i chorób psychosomatycznych jest wynikiem poczucia braku kontroli na jakimś ważnym elementem życia(…)”.</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Bardzo podobne wnioski wysnuwa Erich Fromm, m.in. w swojej „Sztuce Miłości” . Panuje tutaj niezwykła wręcz zgodność, co do roli jaką pełni niezależność i odpowiedzialność za swoje czyny. Fromm dobitnie wskazywał, że bez niezależności emocjonalnej, nie ma mowy o miłości do samego siebie, innych – a co za tym idzie, osiągnięciu szczęścia. Czyli możemy się, mówiąc wprost, „miotać” niepewni do końca życia…. Albo przyjąć na swoje barki odpowiedzialność za to kim jesteśmy i gdzie zmierzamy. Mi to zabrało masę czasu i nadal czasem mam myśli o obwinianiu kogoś za moje porażki. Są to myśli, które należy wyplenić jak chwasty&#8230;.</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Lećmy dalej&#8230;.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>2/”(…)PRAWO PRZYCZYNY I SKUTKU….</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><em><strong>mówi, że każdy skutek w Twoim życiu ma swoją przyczynę(…)niezależnie od tego czy ją znasz czy nie. Przypadki nie istnieją. Żyjemy w uporządkowanym świecie, konsekwentnie rządzonym przez prawa. Zrozumienie tego jest podstawą wszystkich innych praw i zasad. Prawo przyczyny i skutku mówi, że istnieją konkretne przyczyny sukcesu i konkretne przyczyny klęski. Tak jak konkretne przyczyny zdrowia, czy chorób. Szczęścia lub nieszczęścia(…)”</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Tracy pisze dalej:</span></p>
<p><span style="color: #000000;">„</span><span style="color: #000000;"><strong>(…)To, czy jesteś lub będziesz, jest wynikiem twojego myślenia. Jeśli zmienisz sposób myslenia, zmienisz całe życie. Zmiana świata zewnętrznego będzie skutkiem zmiany wewnętrznej. Zbierzesz to co zasiejesz. Robisz to także w tej chwili.”</strong><br />
Więcej dodawać nie mam co. Przetestowałem to na sobie i działa. </span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>3/ „(…)PRAWO WIARY……<br />
….mówi, że wszystko, w co wierzysz z prawdziwym uczuciem, staje się rzeczywistością. Im bardziej intensywnie wierzysz w prawdziwość czegoś, tym większa jest szansa, że wiara ta zamieni się w rzeczywistość (…) Jeśli jesteś absolutnie przekonany, że pisany jest ci w życiu sukces, to niezależnie od wszystkiego będziesz przeć naprzód. Z drugiej strony jeśli uwierzysz, że sukces jest kwestią szczęścia lub przypadku, łatwo się zniechęcisz lub zawiedziesz, kiedy rzeczy będą się toczyć nie po twojej myśli. Twoja wiara określa, czy czeka cię sukces czy porażka(…)”.</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>4/ (…) PRAWO OCZEKIWANIA…</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><em><strong>mówi, że wszystko czego oczekujesz z pełnym zaufaniem, staje się samospełniającą się przepowiednią. Inaczej mówiąc, od życia otrzymujesz niekoniecznie to, czego chcesz, lecz to , czego oczekujesz. Oczekiwania wywierają potężny, niezauważalny wpływ na ludzi i sytuacje, zmuszając do takiego zachowania, jakie przewidujesz(…) Ludzi sukcesu charakteryzują ufne pozytywne oczekiwania w stosunku do siebie. Oczekują, że będą osiągać sukcesy, oczkują, że będą lubiani. Oczekują szczęśliwego życia i rzadko spotyka ich zawód(…) Ludzie, którym nic się nie udaje, są pełni negatywnych oczekiwań, cynizmu i pesymizmu. Uczucia te powodują, że wydarzenia toczą się DOKŁADNIE ZGODNIE Z ICH OCZEKIWANIAMI”</strong></em>. </span></p>
<p><span style="color: #000000;"><em><strong>5/„(…)PRAWO PRZYCIĄGANIA…</strong></em></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><em><strong>. mówi, że nieustannie przyciągamy do siebie ludzi i sytuacje, które odpowiadają naszym głównym myślom(…)”.</strong></em><br />
Czyli jeśli będziemy myśleć o złych i smutnych rzeczach – zaczynamy przyciągać do siebie złych ludzi i smutne, nieraz tragiczne sytuacje, co powoduje dalsze natężenie negatywnego myślenia, co znowu przyciąga jeszcze większe ilości nieszczęść……. To zaklęty krąg….</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>6/ „…)(PRAWO ZGODNOŚCI…..</strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><strong>.mówi ono: „co w środku to na zewnątrz”. Twój świat zewnętrzny jest odbiciem świata wewnętrznego. Prawo to oznacza, że można zgadnąć co dzieje się w duszy człowieka, na podstawie tego co dzieje się wokół niego(…) Twój zewnętrzny stan zdrowia jest lustrem wewnętrznego stanu ducha. Twój zewnętrzny świad dochodów i osiągnięć finansowych odpowiada wewnętrznemu stanowi myśli i gotowości. Sposób w jaki ludzie reagują na ciebie, jest odbiciem twojej postawy i zachowań wobec nich(…)”. </strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">Znowu nie ma sensu nic dodawać  – przekaz absolutnie jasny i zgodny z wiedzą. Oczywiście prawo to jest prawdziwe. Czemu? Bo się sprawdza.</span></p>
<p><span style="color: #000000;"><strong>7/ „(…)PRAWO EKSPRESJI….. </strong></span></p>
<p><span style="color: #000000;">…</span><span style="color: #000000;"><strong>.. mówi ono:, że myśli się materializują. Twoje myśli, w żywy sposób wyobrażone i powtarzane, naładowane emocjami, stają się rzeczywistością. Niemal wszystko, z czego składa się twoje życie, zostało stworzone przez twoje własne myśli – dobre i złe (…) Kiedy zaczniesz w pozytywny, ufny sposób myśleć o najważniejszych aspektach twojego życia, przemiesz panowanie nad tym co cię w nim spotyka(…)”</strong>.</span></p>
<p style="text-align: center;"><span style="color: #000000;">* * * *<br />
</span></p>
<p><span style="color: #000000;">I to tyle na dobry początek…. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Gdzie ukryty jest haczyk?</span></p>
<p><span style="color: #000000;">To raczej oczywiste – trudność implementacji, górnolotnie mówiąc:) </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Najczęstszą reakcją, jeśli podzielimy się tym co Tracy napisał, jest bardzo silny sceptycyzm i przekreślenie jego nauk: „gdyby to było takie proste wszyscy osiągaliby sukces”. Są w takim rozumowaniu dwa błędy, pierwszy z nich logiczny: to, że coś jest proste niekoniecznie musi oznaczać, że łatwe. Drugi błąd to założenie, że każdy posiadający wiedzę w jakiejś dziedzinie, wprowadzi ją w życie – gdyby tak było, każdy wykładowca ekonomii byłby milionerem. Mój umysł z początku podążył, w kierunku poszukiwania tez psychologicznych przeczących temu co Tracy pisze….. To jednak bez sensu. Jest tu wpleciony stary dobry POP (Process oriented psychology) starego dobrego Mindella. Jest Gray, jest Covey jak żywy, jest Fromm, jest częściowo Shaffer ( w kawałkach o dzieciach). </span></p>
<p><span style="color: #000000;">I co najważniejsze w tym wszystkim – to działa. Na moim etapie poszukiwań obchodzą mnie tylko te rzeczy, i te teorie, które działają. Te jak najbardziej działają. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">A czy są proste? Bardzo proste&#8230;</span></p>
<p><span style="color: #000000;">A czy łatwe?</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Nie – są cholernie trudne do wprowadzenia, szczególnie na początku. Nie potrafiłem myśleć tylko i wyłącznie pozytywnie, niezależnie od tego jak wielkie problemy napotykałem, bo to „nielogiczne” z „hemostatycznego” punktu widzenia. Niech ktoś buje wyrzucić wszelkie negatywne myśli na jeden choćby dzień….Poczuje się tak cholernie dobrze, że nie będzie chciał inaczej. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dodatkowym problemem jest tutaj to, że musimy myśleć to co czujemy – szczerze. Jeśli będziemy się sami siebie oszukiwać co do naszych prawdziwych odczuć i przybierać „maski” &#8211; jak uczy tego wielu tzw. „guru” od sukcesu – nic z tego nie wyjdzie. Wiara w sukces, nasze oczekiwanie tegoż są aboslutnie niezbędne, dla naszego powodzenia. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Dzień wielkiego sukcesu nastapi&#8230;&#8230;..</span></p>
<p><span style="color: #000000;">Jednak trzeba włożyć wiele pracy, żeby tak się stało. Wierzę całym sercem że nastąpi. </span></p>
<p><span style="color: #000000;">Mam nadzieję, że nie zanudziłem dogłębnie:)</span><span style="color: #000000;"> </span></p>
<p><span style="color: #000000;">JJ</span></p>


<p>No related posts.</p>
<p>Powiązane wpisy wygenerowane przez <a href='http://mitcho.com/code/yarpp/'>wtyczkę Yet Another Related Posts</a>.</p>]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://eternalquest.pl/co-rozni-czlowieka-sukcesu-od-nieudacznika/feed</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

