
- Image via Wikipedia
Będzie to wpis szybki i pewnie z paroma błędami, jak to zwykle bywa w moim wypadku – czas, czas, czas. Piszę to ze ScribeFire nawiasem mówiąc – znacie może?
Sprawa miała się tak:
Otóż ostatnio nabyłem telefon marki Blackberry, model 9700 bold. Jest to najbardziej zaawansowany telefon jaki miałem w życiu (nie miałem ich w sumie tak wiele, jako że mam chroniczną niechęć do tego typu urządzeń) jednak z początku wydawało mi się, że nie jest to cud techniki jakim się mieni. Tak było zanim mnie nie oświeciło. Ale do rzeczy……
Cóż ten czarny, połyskujący srebrem po bokach telefon mi takiego zrobił?
Oto moja początkowa lista skarg i wniosków.
A/ budzik może po prostu nie zadziałać w dowolnie wybranym momencie. Dodam, że nie przez użytkownika telefonu. To jest przestroga dla wszystkich którzy budzą się do pracy albo – o zgrozo – wstają przed ważną rozmową/wylotem. Możecie się spóźnić jeśli cudowny, innowacyjny, sprytny, śliczny (jeśli nie zrobiony w Meksyku, czy bodaj Chinach – wtedy mogą odpadać klawisze i pojawiać się szpary w obudowie, ja jakimś cudem tego uniknąłem), doprzodowy Blackberry Bold 9700, postanowi nie włączać budzika.
Na forach można znaleźć ludzi, którzy mają ten sam problem (np. przegapili lot dzięki tej cudownej maszynie).
Druga sprawa. Po tym jak zmyślne urządzenie o mały włos nie pozbawiłoby mnie ważnego źródła dochodu i nie kosztowało kupowania biletów na samolot na ostatnią chwilę, od razu zadzwoniłem żeby mi to to wymieniali.
Tutaj zadziałał wielki Orange i w ciągu niecałych 14 godzin pod drzwiami przebierał nogami kurier z nową maszyną. Dałem mu obudowę (wyjąwszy wcześniej kartę sim i baterię, kierując się instrukcją doradcy) od starego i dostałem nowe, połyskujące urządzenie.
Od razu pobiegłem podłączyć ten pokryty folią cukiereczek do laptopa.
I oto pojawił się pierwszy problem……ze sławnym ‘mass storage mode’.
nie miałem bowiem pojęcia, że……
B/ ‘mass storage mode’ – pomimo zainicjowania komendy ‘prompt’ i zrobienia ‘soft restart’ nie ruszy za cholerę. Czemu? Na tym etapie jeszcze nie widziałem. Dojście do przyczyny kosztowało mnie 2h na telefonie z supportem Orange, spóźnienie się na bardzo ważne spotkanie (trudno ocenić koszt) i troszkę nerwów (choć staram się być w takich sytuacjach ostatnio spokojny, to tutaj do samego końca mi się nie udało i jednak zagotowałem się w środku. Zanim nie przywołałem obrazu siedzącego Buddy o twarzy Briana Tracy). Przyczyna jest oczywiście jak to bywa w takich przypadkach banalna i wina jest moja, bo jako człowiek XXI wieku, nie wykazałem się odpowiednią czujnością i multitaskingiem.
Od razu spieszę z wytłumaczeniem (choć pewnie już się domyślacie o co chodziło).
Otóż przed wymianą telefonu, spytałem co dokładnie mam wyciągnąć i zostawić, a co im – czyli Orange pod postacią kuriera – oddać. Nie raz, nie 2 razy. 3 razy. Dwa razy doradcy Orange i 1 raz kuriera, który odbierał ode mnie obudowę. Nikt mi nie powiedział, że mam wyjąć kartę pamięci, ba, nie wiedziałem nawet, że tam była, bo nigdy jej nigdzie nie wkładałem w starym telefonie. Szczerze mówiąc, tak do samego końca to nawet nie wiem dlaczego miałem zakładać, czy w ogóle tam była, czy nie było. Czy w tamtym aparacie nie było wbudowanej dodatkowej pamięci, a w tym już nie……? Bo, przepraszam, co to za problem wsadzić parę gigabajtów pamięci w telefon? Miejsca to zajmie mniej niż brudu za paznokciem i jest lżejsze od żebra bakterii. Więc jako, że to mój pierwszy ‘smartphone’, mogłem po prostu pomyślec, że coś jest środku, tym bardzije, że nie zgrywałem tam gigabajtów całych.
Jednakże na samym początku nie wiedziałem do końca o co chodzi, dlaczego ten piekielny desktop manager nie chce przenosić większych plików…. Tak więc przechodzę do przenoszenia plików medialnych z komputera do telefonu… które zapewne jest czynnością równie przyjemną jak powiew delikatnej jesiennej bryzy muskającej policzki…. O ile ma się na co je przenosić
C/ Przeniesienie plików medialnych z komputera do telefonu. Przy pierwszej próbie ‘drag and drop’ („To Mother Earth” Gamma Ray notabene:)) natychmiast pojawia się informacja, że nie mogę przenosić plików więszych niż 2.83MB, czyli mogę przenieść co najwyżej małe zdjęcia. Czyli nic. Nie ma karty pamięci. Ale o tym dowiedziałem się po kolejnych telefonach do supportu (gdzie każdy mówił co innego i dopiero 4-ta osoba zorientowała się o co chodzi – czyli nie ma mitycznej karty pamięci).
Żeby zabić monotonię, po drodze miałem problemy z:
D/ przenoszeniem numerów z telefonu do karty sim. Wyobraźcie sobie, że trzeba to robić ręcznie jeden po drugim!. W XXI wieku. Coś co w starych Nokiach standardowo można było zrobić hurtem. Alternatywą dla tego żmudnego procesu jest zgranie numerów najpierw do Blackberry Desktop Managera a stamtąd do telefonu. I tak by było, gdyby nie to, że jednak nie mogłem zsynchronizować wyżej wymienionego menedżera z telefonem. Z przyczyn mi niewiadomych. Tak było w starym telefonie.
Paradokslanie nowy aparat połączył się bez żadnego problemu (mam na myśli Desktop Manager – z innymi rzeczami były jak najardziej problemy)– wszystko się jakoś posynchronizowało, jednak żeby nie było zbyt różowo okazało się, że Orange miał w bazie danych stary pin telefonu, czy coś równie twórczego. Przez co pojawiła się miriada wszelkiego rodzaju pod-problemów, o których pisać już nie mam siły.
Co jeszcze?
Stanęło na tym, że nie ma problemu, muszę tylko pójść do sklepu i kupić kartę pamięci. To, że w miejscu gdzie w tej chwili jestem jest tzw. bank holiday to tylko drobne nieudogodnienie na mojej drodze krzyżowej z tym badziewnym aparatem. Dziarski, pełen optymizmu, doradca z akcentem z Dalekiej Azji, powiedział, że koszt wyniesie tylko pomiędzy 6 a 8 euro, więc nie ma się czym przejmować. Skredytuje mi 8 euro na konto (zostaną odjęte od przyszłego rachunku). Zdziwił się kiedy mu powiedziałem, że nie będzie mnie to kosztowało 8 euro tylko 44 euro, bo stracę na to kolejne 2 godziny, a godzina mojej pracy jest warta 18 euro (takie są moje wyliczenia). Przecież się nie teleportuję do miejsca sklepu z kartami pamięci i z powrotem. Jednak tego typu logika doradcom Orange jest niedostępna. A przynajmniej tym, z którymi rozmawiałem przy tej okazji.
Blackberry ma jeszcze kilka wad, naprawdę dla mnie niezrozumiałych. Np. w starej Nokii, kiedy ktoś wysłał mi numer telefonu w sms, mogłem używając opcji „use detail” zapisać go w telefonie albo na niego natychmiast zadzwonić. W super nowoczesnym Blackberry 9700 Bold trzeba numer ręcznie przepisać albo wpisać z pamięci (albo gdzieś jest opcja ‘use detail’ ale dobrze ukryta/nieintuicyjna albo ja już do tego stopnia zgłupiałem). Jak dla mnie żenada, z której strony by sprawy nie brać.
Ale..
Ale jako, że ostatnio – nauczony lekturą B. Tracy – staram się na wszystko patrzeć od pozytywnej strony (albo w ogóle nie patrzeć) w końcu mnie objawiło i doznałem iluminacji……
Przecież tak naprawdę, to żaden aparat telefoniczny nie dostarczył mi tylu emocji, często wręcz skrajnych. Nie trzymał w takim napięciu, suspensie, nie zamordował nudy dnia codziennego. Jako użytkownik ciągle zadawałem sobie pytanie: co się dalej stanie?
W końcu mogłem docenić w pełni geniusz konstruktorów Blackberry – to najsprytniejszy aparat telefoniczny na świecie, król smart fonów. Przy nowym Blackberry nigdy się nie będziesz nudził, bo nigdy nie wiadomo co się dalej stanie.
Blackberry 9700 Bold pomoże Ci w:
a/ wyregulowaniu budzika biologicznego, czujnego snu i wczesnego wstawania – będziesz się budził w nocy na każdy szmer z niemym pytaniem na ustach – czy to nie bateria wibracyjna mojego budzika? (pozytyw jest taki, że tak jak device nie wydaje z siebie żadnego dźwięku, tak bateria wibracyjna jakimś cudem wibruje. W końcu nauczysz się wstawać przed budzikiem, podłączając do wielkiej mocy kosmicznego umysłu, więc sam budzik przestanie być potrzebny
b/ nauczy sprytu i działania w warunkach ekstremalnych – wprawisz się w funkcjonowaniu bez komórki, dzwonieniu do supportu i robienia skrótów, tak żeby przejść od razu do właściwego działu. W końcu znajdziesz numer telefonu do samego Blackberry, który ktoś odbierze (jak się wściekniesz).
C/ nauczy cierpliwści i powoli szlifować języki – to pierwsze podczas długiego wiszenia na linii w oczekiwaniu na reakcję supportu, drugie kiedy już się doczekasz odpowiedzi.
D/ wprawi w świetny humor. Jedna z moich ostatnich rozmów z ww supportem była bardzo ciekawa. Taki był sposób doradzania mi przedstawiciela Orange, o dziwo bez silnego akcentu z Dalekiej Azji:
- faza 1: obwieszczał: zaraz spytam kolegi który zna się na blackberry
- faza 2: pytał kolegi, który zna się na blackberry – słyszałem wyraźnie jak powtarzał moje pytania, niemal identycznie jak je zadawałem, choć nie zawsze, po czym słyszałem szmer i kolega coś odpowiadał
- faza 3: odpowiadał mi – najprawdpodobniej bardzo wiernie przekazując (parafrazując) to co powiedział kolega.W którymś momencie tego żmudnego procesu, kiedy patrząc na zegarek stwierdziłem, że po raz kolejny gdzieś się spóźnię, walcząc z przemożny pragnieniem ciśnięcia aparatem w ścianę, zachciało mi się śmiać. Znowu Tracy, znowu myślenie pozytywne, owoc mojej walki wewnętrznej, zmiany na lepsze. Miałem ochotę zasugerować, czy może nie łatwiej by było, gdyby kolega co się zna na blackberry, mówił prosto do mnie, zamiast przez doradcę, który najwyraźniej średnio się znał na blackberry. Jednak postanowiłem, że puszczę się z prądem i zobaczę co z tego wyjdzie. Po bolesnych debatach trójstronnych w końcu kolega, co się zna pojawił się w słuchawce i powiedział: zreinstaluj desktop manager i uruchom wszystko od nowa.Takie było clue.Teraz mam Blackberry Deksktop Manager, ale nie mam jak go użyć.
Jaki jest take-out? Hmmmm…. kup Blackberry 9700 bold albo nie kupuj. DECYZJA NALEŻY DO CIEBIE!
Przy użytkowaniu BB mam wrażenie obcowania z zaczątkami sztucznej itenligencji. Czymś co samo myśli – niekoniecznie jednak tak jakby się zwykłemu śmiertalnikowi wydawało – i samo podejmuje autonomiczne decyzje. Uszanujmy to.
Pozdrawiam
JJ
No related posts.
Powiązane wpisy wygenerowane przez wtyczkę Yet Another Related Posts.

{ 7 komentarze… czytaj poniżej lubdodaj jeden }
ale maruda
oddaj BB kup nokie i przestań zrzędzić
Szczerze, to nigdy nie zaufałabym, gdybym miała rano wstać, na jakąś ważną okoliczność, żadnemu super nowoczesnemu urządzeniu. W takich sytuacjach nie ma nic lepszego niż stary, tradycyjny budzik
Pozdrawiam
Witam nie wiem czy chcialbys aby telefon robil wszystko za ciebie ale wciskajac przycisk nenu w momencie odczytywania sms z numerem telefonu masz opcje „dodaj do ksiazki adresowej” co pozwala na zapisanie nr, ale przeciez osoba zarabiajaca 18 euro za godzine na pewno jest na tyle zaradna że zrobi to recznie .
Dzieki za komentarz.
Wydaje mi sie jednak, ze piszesz o czyms innym niz ja. Mam wrazenie, ze chodzi Ci o mozliwosc dodania do kontaktow numeru, z ktorego sms przyszedl, a mi o numer zawarty w tresci wiadomosci.
Napisalem:
‘Np. w starej Nokii, kiedy ktoś wysłał mi numer telefonu w sms, mogłem używając opcji „use detail” zapisać go w telefonie albo na niego natychmiast zadzwonić. W super nowoczesnym Blackberry 9700 Bold trzeba numer ręcznie przepisać albo wpisać z pamięci (albo gdzieś jest opcja ‘use detail’ ale dobrze ukryta/nieintuicyjna’.
Robilem ostatnio test BB, samsunga galaxy, iphone3 jesli chodzi o szybkosc ladowania stron (np to samo wideo na youtube, ta sama strona) w tych samych sieciach. Blackberry jest najwolniejszy.
Pozdrawiam
JJ
Witam
Chodzilo mi dokladnie o to samo co tobie czyli jeśli dostajesz sms z numerem telefonu w tresci to go mozesz zapisac wcale nie musisz robic tego recznie
jesli tak to ta opcja musi byc dobrze ukryta albo mamy inne telefony.
W sumie ten wpis nie byl zbyt udany ani potrzebny. Z kilku powodow – ale go zostawie. BB zawiodl mnie na wielu frontach, choc na poczatku wydawal sie calkiem do rzeczy. Dla mnie to jak samochod, z wieloma nowymi gadzetami, klima strefowa, 20 poduszkami, parkomatem, skora i czego tylko sobie nie zazyczysz, z ktorym jest wszystko dobrze poza tym, ze czasem nie jezdzi i skreca w druga strone.